BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | maj 30, 2025 | Aktualne, Artykuły, Grupy lokalne, Krakow | 0 komentarzy

Homilia 21 maja 2025 – ks. Szymon Miłek

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia.
Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy.
Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was.
Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać.
Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, jeśli nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami.
Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.
Ten, kto nie trwa we Mnie, zostaje wyrzucony jak winna latorośl i usycha; takie zbiera się i wrzuca w ogień, i płoną.
Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni.
Ojciec mój przez to dozna chwały, że przyniesiecie obfity owoc i staniecie się moimi uczniami».

(J 15, 1–8)

Homilia – ks. Szymon Miłek

Dzisiejsza Ewangelia mówi o tym, że Jezus jest prawdziwym krzewem winnym, a my – latoroślami. Ojciec niebieski, jako ogrodnik, oczyszcza każdą latorośl, by przynosiła jeszcze obfitszy owoc. W obrazie tym zawarta jest głęboka prawda: bez trwania w Jezusie nie jesteśmy w stanie przynosić owocu, nie możemy uczynić niczego trwałego i dobrego.

By to lepiej zrozumieć, odwołam się do prostego porównania – drogi. Wolimy jeździć po równym asfalcie niż po dziurach, prawda? Ale kiedy pojawiają się uszkodzenia, trzeba je załatać. Sama droga przecież nie przestaje istnieć – naprawiamy ją. Tak samo jest z nami. Pan Bóg nie rezygnuje z człowieka, nawet gdy pojawi się grzech, słabość, jakaś rana. On chce nas oczyścić, naprawić to, co zostało zranione, byśmy na nowo mogli iść naprzód.

Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga – i to jest nasza godność, której grzech nie może całkowicie zniszczyć. Ale jeśli chcemy naprawdę wzrastać, jeśli chcemy być dojrzali duchowo – musimy pozwolić Bogu działać. Pozwalać Mu odcinać to, co przeszkadza w jedności z Nim. A to wymaga naszej stałej współpracy. Nie wystarczy jednorazowe oczyszczenie. Trzeba wytrwałości i regularności.

To nie jest tylko kwestia religijnego obowiązku – to walka o życie, o pełnię życia, o zjednoczenie z Bogiem. Pan Jezus nie mówi: „Raz przyjdź”, ale „trwaj”. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Trwanie oznacza codzienne decyzje. To jak regularny trening, który pozwala nam zachować duchową kondycję.

Trwamy w Jezusie przede wszystkim przez sakramenty: regularną Komunię świętą i częstą spowiedź. Komunia oczyszcza z grzechów lekkich, umacnia więź z Chrystusem. Spowiedź – nawet wtedy, gdy nie mamy ciężkiego grzechu – pomaga nam się formować, dostrzegać postępy, ale i obszary, które trzeba poprawić. To duchowa pielęgnacja duszy.

Patrzymy dziś na św. Józefa, którego wspominamy każdej środy. On był człowiekiem, który trwał w Bogu. Słuchał głosu Pana, nawet jeśli ten głos kłócił się z logiką świata, z prawem, z lękiem. Ufał Bogu bardziej niż sobie. Wiedział, że głos Boga jest najważniejszy. I potrafił odcinać wszystko, co mogło go od Boga oddzielić.

Naśladujmy św. Józefa. Słuchajmy uważnie tego, co Bóg mówi do naszego serca. I z odwagą pozwalajmy Mu oczyszczać nas z tego, co przeszkadza w miłości – z grzechu, z egoizmu, z lenistwa duchowego. Abyśmy stawali się coraz bardziej dojrzali, coraz bardziej zjednoczeni z Nim – i przynosili owoc, który trwa.

ADWENTOWY WEEKEND DLA MĘŻCZYZN – Weekend dla mężczyzn o uzdrowieniu, tożsamości i sile, która rodzi się z nadziei.

ADWENTOWY WEEKEND DLA MĘŻCZYZN – Weekend dla mężczyzn o uzdrowieniu, tożsamości i sile, która rodzi się z nadziei.

Weekend dla mężczyzn
Nie przyjeżdżasz tu, bo coś z Tobą jest „nie tak”.
Przyjeżdżasz, bo chcesz odzyskać to, co po drodze zostało zagubione.

Wielu mężczyzn nosi w sobie ciężar, którego nie nazywa:
zmęczenie ciągłym „ogarnianiem”,
poczucie, że żyjesz bardziej dla innych niż dla siebie,
trudność w relacjach z kobietą, dziećmi, sobą samym,
ciche pytanie: czy o to naprawdę chodziło w moim życiu?

Ten weekend jest po to, by nie uciekać od tych pytań, ale spojrzeć im w oczy – razem z innymi mężczyznami i w świetle nadziei.

Nadzieja nie rodzi się z wygody. Nadzieja rodzi się z prawdy.

Podczas tego weekendu:
przyjrzysz się temu, co Cię ukształtowało – relacji z matką i ojcem,
zobaczysz, gdzie wciąż działają stare schematy, które zabierają Ci wolność,
zrozumiesz, jak rany mogą stać się źródłem siły, a nie wstydu,
odkryjesz, że męskość to siła połączona z odpowiedzialnością i wrażliwością,
doświadczysz braterstwa – bez ocen, bez masek, bez udawania.
To nie jest weekend „naprawiania siebie”.
To jest weekend odzyskiwania nadziei, która pozwala mężczyźnie:
stanąć mocno na nogach,
kochać bez gier i lęku,
brać odpowiedzialność bez zgorzknienia,
być oparciem – nie dlatego, że musi, ale dlatego, że chce.

Dla kogo jest ten weekend?
Dla mężczyzn, którzy:
czują, że są w połowie drogi i nie chcą dalej iść „na autopilocie”,
są mężami, ojcami, liderami – i czują, że potrzebują zatrzymać się u źródła,
są w kryzysie albo chcą mu zapobiec,
chcą żyć świadomie, odpowiedzialnie i z nadzieją.

Dlaczego razem?
Bo mężczyzna nie odzyskuje nadziei w samotności.

Nadzieja rodzi się tam, gdzie:
można powiedzieć prawdę,
zobaczyć, że nie jesteś sam,
doświadczyć, że Twoja historia ma sens.

Jeśli czujesz, że to zaproszenie jest o Tobie – nie odkładaj go.
To może być moment, w którym:
syn staje się mężczyzną,
rana staje się źródłem siły,
a nadzieja wraca na swoje miejsce.