BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

Dwaj synowie i Ojciec, który nie przestaje kochać

Przypowieść o synu marnotrawnym często czytamy jak historię jednego bohatera – młodszego syna. Tego, który odszedł, zmarnował wszystko i wrócił.

Ale Jezus zaczyna tę opowieść od zdania:
„Pewien człowiek miał dwóch synów.”

To przypowieść o dwóch drogach serca. I o jednym Ojcu.

Młodszy brat – droga buntu

Młodszy syn chce wolności. Chce życia na własnych warunkach. Prosi o swoją część majątku – w praktyce tak, jakby powiedział ojcu: dla mnie jesteś już jak ktoś, kto umarł.

Odchodzi. I robi to, co często robi człowiek przekonany, że szczęście można zbudować bez Boga: rozprasza życie. Roztrwania to, co dostał. Aż przychodzi moment pustki.

Głód. Upokorzenie. Świnie – symbol najgłębszego upadku dla Żyda.

I właśnie tam zaczyna się nawrócenie. Nie w chwale, ale w prawdzie o własnej biedzie.

„Zabiorę się i pójdę do mojego ojca.”

To jedno z najpiękniejszych zdań Ewangelii. Bo nawrócenie zaczyna się od decyzji powrotu.

Starszy brat – droga chłodu

Ale przypowieść nie kończy się na powrocie młodszego. Pojawia się starszy brat.

On nigdy nie odszedł.
Zawsze był na miejscu.
Zawsze pracował.

A jednak jego serce okazuje się bardzo daleko od serca ojca.

„Tyle lat ci służę…”

To zdanie zdradza coś ważnego. Starszy syn nie mówi: jestem twoim synem. Mówi: służę. Jego relacja z ojcem stała się relacją obowiązku. A gdy widzi miłosierdzie wobec brata – rodzi się gniew. Bo sprawiedliwość w jego rozumieniu wygląda inaczej.

Jak trudno zobaczyć siebie

W tej przypowieści trudno się odnaleźć – a jednocześnie bardzo łatwo.

Czasem jesteśmy młodszym synem. Czasem starszym.

Czasem odchodzimy. Czasem zostajemy – ale z sercem pełnym żalu.

Czasem żyjemy daleko od Boga. Czasem jesteśmy blisko, ale nie potrafimy cieszyć się Jego miłosierdziem wobec innych.

Ojciec, który wychodzi

Najbardziej niezwykłe jest to, co robi ojciec. Wychodzi naprzeciw młodszemu. I wychodzi także do starszego.

Pierwszemu rzuca się na szyję. Drugiego prosi, by wszedł do domu.

Miłość Ojca nie kończy się na jednym z nich. Nie wybiera jednego przeciw drugiemu.

On chce odzyskać obu.

Bóg, który nie umie przestać kochać

Ta przypowieść jest jedną z najgłębszych ikon Boga w całej Biblii.

Bóg nie jest tylko sędzią, który rozlicza.

Jest Ojcem, który wypatruje drogi.
Ojcem, który biegnie.
Ojcem, który wychodzi także do tych, którzy są blisko, ale z zamkniętym sercem.

Może dlatego liturgia dodaje dziś słowa proroka Micheasza:

„Któryż Bóg podobny Tobie, który oddalasz nieprawość i odpuszczasz występek?”

I Psalm 103:

„Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny.”

Najtrudniejsze pytanie

Może najtrudniejsze w tej przypowieści nie jest pytanie: czy potrafię wrócić?

Może jest inne: czy potrafię cieszyć się cudzym powrotem?

Czy potrafię przyjąć miłosierdzie Boga wobec kogoś, kto – w moim odczuciu – na nie nie zasłużył? Bo miłość Boga jest taka właśnie.

Nie kalkuluje.
Nie odmierza.
Nie przestaje być miłością.

I może dlatego ta przypowieść zostaje niedopowiedziana. Nie wiemy, czy starszy brat wszedł do domu. Bo to pytanie pozostaje otwarte także dla nas.

–  Andrzej Lewek