BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | lut 18, 2026 | Artykuły, Trzeźwym okiem | 0 komentarzy

Popiół na głowie i pytanie o czas

Popiół na głowie i pytanie o czas

Co roku ten sam gest. Kapłan zanurza palce w popiele i kreśli znak krzyża na czole. Chwila ciszy. Krótka formuła. I człowiek odchodzi na swoje miejsce.

Łatwo potraktować Środę Popielcową jak religijny zwyczaj. Jeden z wielu. W kalendarzu. W pakiecie z rekolekcjami, drogą krzyżową i gorzkimi żalami. Łatwo.

A przecież ten popiół jest jednym wielkim znakiem zapytania. Nie tyle o grzech. Nie tyle o śmierć. Ale o czas.

Bo Wielki Post zaczyna się od prostego faktu: Bóg daje jeszcze raz czas. I to nie dlatego, że człowiek na niego zasłużył. Raczej dlatego, że Bóg nie przestaje wierzyć, że człowiek może się zmienić.

Nie wszyscy doczekali kolejnego Wielkiego Postu. Niektórzy zakończyli swoją historię wcześniej. My – jesteśmy. Oddychamy. Słuchamy. Stajemy w kolejce po popiół. To już jest komunikat.

Jakby Bóg mówił: „Jeszcze raz. Spróbujmy jeszcze raz”.

I tu zaczyna się napięcie. Bo pytanie nie brzmi: czy podejmiesz postanowienia?
Pytanie brzmi: co zrobisz z tym czasem?

Błogosławiony kardynał Wyszyński powiedział kiedyś: „Czas to miłość”. Jeśli to prawda, to sposób przeżywania czasu pokazuje, kogo naprawdę kocham.

Jeśli cały mój czas zjadają sprawy, obowiązki, ekran, zmęczenie i odkładane na później „kiedyś się pomodlę”, to trudno się dziwić, że życie duchowe zaczyna schnąć.

Nie dlatego, że Bóg się oddalił. Ale dlatego, że nie dostał już przestrzeni.

Wielki Post nie jest więc duchową dietą-cud. Nie jest projektem samodoskonalenia. Jest zaproszeniem do jednego: zrób miejsce.

Miejsce na ciszę. Miejsce na Słowo Boże. Miejsce na spowiedź, która nie jest formalnością, ale spotkaniem. Miejsce na drobne wyrzeczenie, które przypomina, że nie wszystko musi być natychmiast.

Jezus w Ewangelii nie komplikuje sprawy. Mówi o trzech rzeczach: modlitwie, poście i jałmużnie. Prosto. Bez fajerwerków. Bez duchowej egzotyki.

Bo nawrócenie nie zaczyna się od wielkich planów. Zaczyna się od decyzji: dziś zrobię krok.

Nie pięć.
Nie dziesięć.
Jeden.

Może to będzie pięć minut dziennie ze Słowem Bożym.
Może jedno konkretne wyrzeczenie.
Może telefon do kogoś, z kim od dawna nie rozmawiałem.
Może spowiedź, odkładana od miesięcy.

Małe rzeczy.
Ale konsekwentne.

Popiół na głowie nie jest znakiem klęski. Jest znakiem realizmu. Przypomina, że jesteśmy krusi. Ale też, że jesteśmy kochani.

I że Bóg wciąż jest głodny człowieka.
Spragniony jego serca.
Gotowy spotkać się z nim nie jutro, nie po uporządkowaniu życia, ale teraz.

Wielki Post to nie marsz w stronę smutku.
To droga w stronę życia.

Tylko jedno pytanie zostaje otwarte: czy ten czas stanie się miłością?

Andrzej Lewek