Ewangelia o spotkaniu Jezusa z Samarytanką jest jedną z najdłuższych rozmów w całej Ewangelii. I nie jest to przypadek. To scena, w której Jezus prowadzi człowieka od powierzchni życia do jego źródła.
Można ją czytać jako historię kobiety. Ale można ją czytać także jako historię człowieka – także mężczyzny – który próbuje zaspokoić swoje pragnienie życia.
Każdy człowiek nosi w sobie pragnienie
Rozmowa zaczyna się od bardzo prostego zdania:
„Daj Mi się napić”.
Jezus mówi o wodzie, ale szybko okazuje się, że chodzi o coś znacznie głębszego. O pragnienie.
„Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął”.
To jedno z najbardziej prawdziwych zdań o ludzkim życiu. Człowiek próbuje zaspokoić swoje pragnienie na wiele sposobów: przez sukces, relacje, uznanie, przyjemność, bezpieczeństwo. Ale pragnienie wraca.
Dlaczego? Bo serce człowieka zostało stworzone dla Boga.
Dlatego Jezus mówi o wodzie żywej – o Duchu Świętym, który nie tylko gasi pragnienie, ale staje się w człowieku źródłem.
„Woda, którą Ja dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu”.
Człowiek nie potrzebuje tylko kolejnej rzeczy do zaspokojenia pragnienia. Potrzebuje źródła.
Droga do Boga prowadzi przez prawdę
W pewnym momencie Jezus nagle zmienia temat rozmowy.
„Idź, zawołaj swego męża”.
To moment, w którym rozmowa schodzi na poziom życia. Jezus odsłania historię tej kobiety. Pięciu mężów, niespełnione relacje, życie pełne zranień. Nie robi tego, by ją upokorzyć. Robi to, by dotknąć prawdy. Bo bez prawdy nie ma uzdrowienia. Człowiek może budować różne religijne formy, może dyskutować o teologii, o miejscu kultu – jak robi to Samarytanka – ale dopóki nie stanie w prawdzie o swoim życiu, nie dotknie źródła. Dlatego Jezus mówi o kulcie „w Duchu i prawdzie”. Nie chodzi już o to, czy czcić Boga na tej górze czy w Jerozolimie. Prawdziwe spotkanie z Bogiem dokonuje się w sercu, które jest otwarte na Ducha i gotowe na prawdę.
Zostawiony dzban
W Ewangelii jest jeden drobny szczegół, który mówi bardzo dużo.
„Kobieta zostawiła swój dzban”.
Dzban był powodem, dla którego przyszła do studni. To był jej codzienny ciężar i zadanie. A jednak w momencie spotkania z Jezusem przestaje być najważniejszy. To bardzo symboliczne. Spotkanie z Bogiem nie polega na dodaniu czegoś do życia. Ono zmienia jego kierunek. To, co było najważniejsze, przestaje być centrum. Bo człowiek znalazł źródło.
Od pragnienia do misji
Ta historia nie kończy się na osobistym doświadczeniu. Samarytanka wraca do miasta i zaczyna mówić ludziom:
„Pójdźcie zobaczyć człowieka, który powiedział mi wszystko, co uczyniłam”.
Jeszcze chwilę wcześniej była kimś, kto przychodzi do studni w południe – prawdopodobnie dlatego, że unika ludzi. Teraz sama ich zaprasza. Spotkanie z Jezusem zawsze rodzi misję. Nie dlatego, że ktoś musi głosić kazania, ale dlatego, że prawdziwe spotkanie z Bogiem nie da się zatrzymać tylko dla siebie.
Dlatego Jezus mówi do uczniów:
„Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo”.
Człowiek, który znalazł źródło, zaczyna widzieć świat inaczej.
Najważniejsze pytanie tej Ewangelii
Ta historia stawia jedno bardzo proste pytanie: z jakiego źródła pijemy?
Bo jeśli człowiek pije tylko z wody tego świata, pragnienie zawsze wróci. Jeśli jednak pozwoli Jezusowi dotknąć prawdy swojego życia i przyjmie dar Ducha Świętego, w jego sercu pojawi się coś nowego – źródło, które nie wysycha. A wtedy życie przestaje być tylko zaspokajaniem pragnienia. Zaczyna być dawaniem życia innym.
– Andrzej Lewek




