Judasz nie wpada w zdradę przypadkiem. Nie działa w afekcie. Nie jest to jedna chwila słabości.
To decyzja.
Idzie do arcykapłanów. Rozmawia. Ustala cenę. Trzydzieści srebrników.
Zdrada ma swoją historię. Nie zaczyna się tutaj. Zaczyna się wcześniej — w małych krokach:
- w drobnych kompromisach
- w nieposłuszeństwie, które wydaje się niewinne
- w sercu, które przestaje słuchać
I dochodzi do momentu, w którym człowiek jest już gotowy zrobić coś, czego kiedyś by nie zrobił.
Najbardziej niepokojące
Najbardziej poruszające nie jest to, że Judasz zdradza. Najbardziej poruszające jest to, że wciąż jest blisko Jezusa.
Siedzi przy stole. Je z Nim. Słucha Jego słów. I jednocześnie… już odchodzi.
To jest moment, który powinien nas zatrzymać.
Bo można być:
- we wspólnocie
- na Eucharystii
- w modlitwie
- w służbie
I jednocześnie sercem być gdzie indziej.
Iluzja bliskości
Bliskość zewnętrzna nie oznacza relacji. Można być „przy Jezusie” fizycznie… a nie być z Nim sercem. To bardzo subtelne. I bardzo niebezpieczne. Bo daje złudzenie, że wszystko jest w porządku. A tymczasem kierunek życia już się zmienia.
„Czy nie ja, Panie?”
W tej scenie jest jeszcze jedno zdanie, które ratuje:
„Czy nie ja, Panie?”
To pytanie uczniów nie jest wyrazem podejrzenia. Jest wyrazem pokory.
Oni nie zakładają swojej niewinności. Oni wiedzą, że są zdolni do upadku. I to ich chroni.
Bo człowiek, który przestaje zadawać to pytanie, zaczyna być pewny siebie. A pewność siebie w życiu duchowym bardzo łatwo prowadzi do ślepoty.
Moment zatrzymania
Ta Ewangelia jest zaproszeniem do zatrzymania się. Nie po to, by analizować Judasza.
Ale po to, by spojrzeć na siebie.
Nie: „kto zdradził?”
Ale:
„w którą stronę naprawdę idzie moje życie?”
Bo kierunek nie zmienia się nagle. On się kształtuje codziennie.
W decyzjach.
W wyborach.
W tym, czego słucham i za czym idę.
Dwie drogi
Judasz wybiera swoją drogę. Ale to nie jest jedyna droga.
Zawsze jest możliwość zawrócenia. Zawsze jest moment, w którym można jeszcze wrócić do Jezusa. Dopóki serce nie zamknie się całkowicie.
Najważniejsze pytanie
Nie brzmi: czy jesteś blisko Jezusa?
Brzmi: czy jesteś z Nim sercem?
Bo można siedzieć przy tym samym stole…
i iść w zupełnie inną stronę.
/Andrzej Lewek/




