BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | mar 19, 2026 | Artykuły, Grupy lokalne, Krakow | 0 komentarzy

Chrześcijaństwo to budzenie. Homilia o. Ireneusza Bączkiewicza

Ostatnie spotkanie rekolekcyjne staje się zawsze momentem szczególnym. To chwila, w której wszystko, co zostało powiedziane wcześniej, domaga się syntezy – zebrania w jedno spojrzenie, które pozwala zobaczyć drogę i kierunek. W tej homilii o. Ireneusz Bączkiewicz właśnie to czyni: spina całość rekolekcji klamrą tematu „uczniowie misjonarze”, pokazując, że chrześcijaństwo nie jest teorią, ale drogą, która wymaga decyzji, ruchu i wyjścia.

Punktem wyjścia jest Ewangelia o wysłaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów. Jezus nie tylko powołuje – On posyła. Co więcej, posyła „po dwóch” i jeszcze zanim sam przyjdzie do danego miejsca. Ten szczegół staje się kluczem do zrozumienia dynamiki życia chrześcijańskiego. Uczeń nie jest kimś, kto zatrzymuje doświadczenie Boga dla siebie. Jest kimś, kto je niesie dalej – kto zapowiada Jezusa, przygotowuje na Jego przyjście.

Kaznodzieja zatrzymuje się przy bardzo ludzkim doświadczeniu: zmęczeniu powtarzalnością. Ile razy można słuchać tego samego? Ile razy można wracać do tych samych prawd wiary, do tych samych fragmentów Ewangelii? Przecież – jak się wydaje – już wszystko wiemy. I właśnie tutaj pada jedno z najważniejszych zdań całej homilii, przywołane za ks. Piotrem Pawlukiewiczem: chrześcijaństwo to budzenie ze snu.

To zdanie zmienia perspektywę. Bo jeśli chrześcijaństwo jest budzeniem, to nie chodzi w nim o zdobycie wiedzy, ale o nieustanne wychodzenie ze stanu duchowego uśpienia. A każdy zna to doświadczenie: budzik dzwoni, a człowiek chce jeszcze chwilę pospać. „Jeszcze pięć minut” – to zdanie staje się symbolem duchowego życia wielu ludzi. Wiedzą, co powinni zrobić, wiedzą, gdzie jest dobro – ale odkładają decyzję.

W tym kontekście pojawia się bardzo obrazowe wspomnienie pielgrzymki. Ponad pięćset kilometrów, piętnaście dni drogi, a już pierwszego dnia pojawia się pokusa, żeby „odpuścić tempo”, żeby nie wstawać tak wcześnie. Odpowiedź jest prosta i konkretna: jeśli chcesz dojść – musisz wstać. Jeśli chcesz dojść do Częstochowy, nie możesz żyć według logiki wygody. Ta scena staje się metaforą życia duchowego: nie da się dojść do celu bez wysiłku, bez decyzji, bez dyscypliny.

W tym miejscu kaznodzieja dotyka istoty problemu: chrześcijaństwo nie jest jednorazowym aktem, ale procesem. Tak jak muzyk nie nauczy się grać bez tysięcy godzin ćwiczeń, tak człowiek nie nauczy się żyć wiarą bez powtarzania, bez wracania, bez medytacji Słowa Bożego. Biblia nie jest książką do przeczytania „raz”. Jest instrukcją życia, do której trzeba wracać, którą trzeba przeżywać, którą trzeba „trenować”.

To prowadzi do kolejnego ważnego wątku: zmiany myślenia. Kaznodzieja przyznaje się do własnej drogi – od lekceważenia modlitwy różańcowej do odkrycia jej wartości. To nie jest tylko osobista anegdota. To świadectwo dojrzewania. Pokazuje, że to, co kiedyś wydaje się bez sensu, z czasem może stać się źródłem siły. Ale tylko wtedy, gdy człowiek wytrwa.

Ważnym elementem tej homilii jest również bardzo realistyczne spojrzenie na ludzką słabość. Upadki, porażki, zmęczenie, powtarzające się grzechy – to wszystko nie jest zaprzeczeniem wiary. To jest jej część. Chrześcijaństwo nie polega na natychmiastowej doskonałości, ale na drodze, która wiedzie przez nawracanie, przez poprawki, przez zaczynanie od nowa. W tym sensie życie duchowe przypomina rękopis pełen skreśleń – i to właśnie one są znakiem pracy.

Jednym z najmocniejszych momentów jest refleksja nad tym, dlaczego Jezus wysyła uczniów po dwóch. Odpowiedź jest bardzo konkretna: drugi człowiek chroni przed pychą i egoizmem. Samotność może prowadzić do iluzji – do życia w świecie własnych wyobrażeń. Tymczasem drugi człowiek „sprowadza na ziemię”, konfrontuje, przypomina o rzeczywistości. W rodzinie robią to najczęściej najbliżsi: żona, mąż, dzieci. We wspólnocie – bracia. I choć bywa to trudne, jest konieczne.

Drugim filarem tej homilii jest ubóstwo. Jezus każe uczniom iść bez zabezpieczeń, bez zaplecza, bez planu „B”. Nie dlatego, że ubóstwo samo w sobie jest wartością, ale dlatego, że jest ono przestrzenią zaufania. Nic tak nie pomaga świadectwu Kościoła jak prostota życia. A nic tak go nie osłabia jak uwikłanie w sprawy materialne.

Symboliczną ilustracją tej prawdy staje się historia siostry Marioli – osiemdziesięcioletniej zakonnicy, która przeprowadza się z całym swoim dobytkiem mieszczącym się w dwóch walizkach. Ta scena uderza swoją prostotą i staje się wyrzutem sumienia dla tych, którzy żyją w nadmiarze. Pokazuje, że wolność nie polega na posiadaniu, ale na zdolności rezygnacji.

Cała homilia prowadzi do jednego wniosku: wiara to życie „inną rzeczywistością”. To nie jest ucieczka od świata, ale wnoszenie w niego czegoś więcej – obecności Królestwa Bożego. Uczeń-misjonarz to człowiek, który nie zatrzymuje tej rzeczywistości dla siebie, ale ją niesie.

Zakończenie jest proste, ale bardzo mocne. To nie jest podsumowanie teoretyczne, ale życzenie, które jest jednocześnie wezwaniem:

odwagi.

Odwagi, by się obudzić.
Odwagi, by wstać.
Odwagi, by iść.

Bo chrześcijaństwo nie zaczyna się od wiedzy.
Zaczyna się od decyzji.

 

Zostaw Egipt. Wstań. Idź. Droga mężczyzny od inspiracji do decyzji.

Zostaw Egipt. Wstań. Idź. Droga mężczyzny od inspiracji do decyzji.

Wielu mężczyzn wie, jak powinno wyglądać dobre życie – a jednak nie żyje w prawdzie. Dlaczego? Bo chrześcijaństwo nie jest wiedzą, ale decyzją. To wezwanie, które burzy wygodę i zmusza do działania: zostaw to, co cię trzyma, wstań i idź. Ta konferencja jest mocnym przypomnieniem, że nie ma duchowego wzrostu bez konkretu, relacji i odwagi, by naprawdę zmienić życie.

Zostaw Egipt. Wstań. Idź.

Zostaw Egipt. Wstań. Idź.

Wielu mężczyzn wie, jak powinno wyglądać dobre życie – a jednak nie żyje w prawdzie. Dlaczego? Bo chrześcijaństwo nie jest wiedzą, ale decyzją. To wezwanie, które burzy wygodę i zmusza do działania: zostaw to, co cię trzyma, wstań i idź. Ta konferencja to mocne przypomnienie, że nie ma duchowego wzrostu bez konkretu, odwagi i codziennej walki.

Kategorie