Czy wystarczy słuchać Słowa Bożego, aby rzeczywiście żyć wiarą? A może najważniejsze zaczyna się dopiero wtedy, gdy usłyszane słowo domaga się od nas konkretnej decyzji, zmiany sposobu myślenia lub wejścia na drogę, której jeszcze nie znamy? O tym, czym jest posłuszeństwo Słowu Bożemu i dlaczego zaufanie Bogu nie zawsze oznacza zrozumienie Jego zamiarów, mówił ks. Piotr Stawarz SDS podczas październikowego spotkania Mężczyzn Świętego Józefa w Krakowie.
Spotkanie odbyło się 21 października 2026 roku, a jego tematem było „Słuchanie Słowa a posłuszeństwo Słowu”. Punktem wyjścia do refleksji stało się przekonanie, że Boże słowo nie jest jedynie zbiorem pouczeń moralnych, religijnych wskazówek czy inspirujących myśli. Jest słowem żywym, skutecznym i zdolnym przemieniać rzeczywistość, również tę najbardziej osobistą, ukrytą w ludzkim sercu.
Słowo, które nie tylko mówi, ale także działa
Już na pierwszych kartach Pisma Świętego odkrywamy zasadniczą różnicę między słowem człowieka a słowem Boga. Człowiek może coś zapowiedzieć, obiecać lub zaplanować, ale nie zawsze potrafi doprowadzić swoje zamiary do końca. Bóg natomiast wypowiada słowo i to, co zapowiada, staje się rzeczywistością.
W biblijnym opisie stworzenia świata wszystko powstaje na Boże słowo. Jednocześnie autor natchniony wielokrotnie podkreśla, że to, co Bóg stwarza, jest dobre, a po stworzeniu człowieka słyszymy, że wszystko było bardzo dobre.
Ks. Piotr Stawarz zwrócił uwagę, że te dwa wymiary Bożego słowa są ze sobą nierozerwalnie związane. Słowo Boga jest nie tylko skuteczne i pełne mocy, ale również przynosi dobro i piękno. Nie chodzi przy tym wyłącznie o świat stworzony przed pojawieniem się grzechu. Ta sama moc może działać także dzisiaj, w świecie naznaczonym złem i cierpieniem, a przede wszystkim w życiu konkretnego człowieka.
Jeżeli więc Bóg kieruje do nas swoje słowo, nie czyni tego jedynie po to, aby przekazać nam kolejną informację. Pragnie przez nie działać, prowadzić nas ku dobru i przemieniać nasze życie.
Pozostaje jednak pytanie, czy jesteśmy gotowi nie tylko słuchać, ale również odpowiedzieć.
Abraham, Józef i Maryja – ludzie, którzy zaufali Słowu
Historia zbawienia pełna jest ludzi, którzy podjęli decyzję o zaufaniu Bogu, zanim mogli zobaczyć owoce swojego posłuszeństwa.
Abraham usłyszał wezwanie, aby opuścił ziemię rodzinną i wyruszył do kraju, który Bóg dopiero miał mu wskazać. Nie otrzymał szczegółowego planu podróży, nie wiedział, dokąd ostatecznie dotrze ani jak spełnią się otrzymane obietnice. Miał jedynie słowo Boga, któremu postanowił zaufać. Wyruszył więc w drogę, choć nie znał jeszcze jej końca.
Podobną postawę odnajdujemy u św. Józefa. Ewangelie przedstawiają go jako człowieka, który słucha Boga i podejmuje działanie. Otrzymuje we śnie polecenia dotyczące Maryi i Jezusa, a następnie je wykonuje, nawet kiedy wymagają od niego porzucenia wcześniejszych planów, zmierzenia się z niepewnością czy podjęcia trudnej drogi.
Z kolei Maryja podczas zwiastowania odpowiada na Boże wezwanie słowami: „Niech Mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Jej zgoda otwiera drogę do realizacji tajemnicy wcielenia.
W każdej z tych historii pojawia się wspólny element: człowiek nie zna jeszcze wszystkich konsekwencji swojej decyzji, ale ufa Temu, który do niego przemawia.
Posłuszeństwo Słowu nie polega zatem na tym, że najpierw otrzymujemy wszystkie odpowiedzi, a dopiero potem podejmujemy decyzję. Niekiedy to właśnie decyzja o zaufaniu otwiera przed nami możliwość zrozumienia Bożych zamiarów.
Korneliusz i Piotr. Historia dwóch ludzi, którzy nie znali całego planu
Centralnym punktem konferencji ks. Piotra Stawarza była historia opisana w dziesiątym rozdziale Dziejów Apostolskich. Choć wydarzenie to ma ogromne znaczenie dla historii Kościoła, można je również odczytać jako niezwykle osobistą opowieść o zaufaniu, posłuszeństwie i stopniowym odkrywaniu Bożej woli.
W Cezarei mieszkał Korneliusz, setnik rzymskiej armii, człowiek pobożny, hojnie wspierający ubogich i regularnie modlący się do Boga. Jego postać jest zaskakująca, ponieważ jako oficer okupacyjnej armii mógł budzić wśród Żydów nieufność i lęk. Tymczasem autor Dziejów Apostolskich przedstawia go jako człowieka dobrego, wrażliwego i otwartego na działanie Boga.
Pewnego dnia podczas modlitwy Korneliusz otrzymuje widzenie. Anioł poleca mu posłać ludzi do Jafy i sprowadzić stamtąd Szymona zwanego Piotrem.
Korneliusz wykonuje polecenie, chociaż nie wie jeszcze, dlaczego ma zaprosić nieznanego sobie człowieka i co wyniknie z tego spotkania.
W tym samym czasie Piotr, przebywający w domu Szymona garbarza, również doświadcza niezwykłego widzenia. Podczas modlitwy ukazuje mu się płótno pełne zwierząt, także tych, których spożywanie było zabronione przez Prawo Mojżeszowe. Słyszy polecenie, aby je zabijał i jadł, ale odmawia, ponieważ nigdy nie spożywał niczego nieczystego.
Wtedy padają słowa: „Nie uważaj za skażone tego, co Bóg oczyścił” (por. Dz 10,15).
Piotr nie rozumie znaczenia widzenia. Zastanawia się, co Bóg chce mu przez nie powiedzieć, ale zanim znajduje odpowiedź, otrzymuje kolejne polecenie. Ma zejść do ludzi, którzy właśnie go szukają, i udać się z nimi bez wahania.
W ten sposób spotykają się dwie historie posłuszeństwa.
Korneliusz nie wie, co Piotr ma mu powiedzieć. Piotr nie wie jeszcze, dlaczego został wezwany i do czego doprowadzi go ta podróż. Każdy z nich otrzymał jednak konkretne słowo i każdy postanowił na nie odpowiedzieć.
Ks. Piotr Stawarz zwrócił uwagę, że jest w tym niezwykle ważna prawda o naszym życiu duchowym. Bóg nie zawsze odsłania przed człowiekiem cały plan. Czasami pokazuje jedynie następny krok, pozostawiając dalszą drogę w tajemnicy.
Posłuszeństwo, które burzy mury
Kiedy Piotr przybywa do domu Korneliusza, zaczyna rozumieć znaczenie wcześniejszego widzenia. Nie chodziło o zwierzęta ani wyłącznie o przepisy dotyczące pokarmów.
Bóg chciał zmienić jego sposób patrzenia na ludzi.
Dla Żyda wychowanego w tradycji Prawa Mojżeszowego wejście do domu poganina wiązało się z przekroczeniem głęboko zakorzenionej bariery religijnej i społecznej. Tymczasem Piotr odkrywa, że nie wolno mu uważać żadnego człowieka za nieczystego czy odrzuconego przez Boga.
Właśnie tutaj posłuszeństwo słowu zaczyna przynosić jeden ze swoich pierwszych owoców. Nie polega on jeszcze na wykonaniu wielkiego zadania misyjnego, ale na przemianie serca i sposobu myślenia.
Piotr zaczyna dostrzegać człowieka tam, gdzie wcześniej mógł widzieć przede wszystkim poganina.
Ta refleksja w interesujący sposób nawiązywała do homilii ks. Mirosława Żaka wygłoszonej podczas tego samego spotkania. Kaznodzieja mówił wówczas o „murze wrogości”, który Chrystus przyszedł zburzyć, aby pojednać ludzi oddzielonych od siebie lękiem, niechęcią i uprzedzeniami.
Historia Piotra pokazuje, że burzenie takich murów może rozpoczynać się właśnie od posłuszeństwa Bożemu słowu, które podważa nasze dotychczasowe przekonania i zaprasza do spojrzenia na drugiego człowieka w nowy sposób.
Jest to również pytanie skierowane do nas. Czy potrafimy pozwolić Bogu zmieniać nasze spojrzenie na ludzi, zwłaszcza tych, wobec których żywimy nieufność, uprzedzenia albo urazy? Czy słuchając Słowa Bożego, jesteśmy gotowi przyjąć, że niektóre nasze oceny i przyzwyczajenia wymagają przemiany?
Człowiek głosi, ale to Bóg dokonuje dzieła
Najważniejsze wydarzenie w domu Korneliusza następuje wtedy, gdy Piotr zaczyna głosić Ewangelię.
Apostoł opowiada zgromadzonym o Jezusie Chrystusie, o Jego działalności, śmierci na krzyżu i zmartwychwstaniu. Daje świadectwo, że wraz z innymi uczniami spotkał Zmartwychwstałego, a nawet spożywał z Nim posiłek.
W centrum jego przepowiadania znajduje się Jezus.
Jeszcze podczas przemówienia Piotra Duch Święty zstępuje na słuchających pogan. Zaczynają oni mówić językami i wielbić Boga, co wywołuje zdumienie wśród wierzących żydowskiego pochodzenia, którzy towarzyszyli apostołowi.
Piotr rozpoznaje w tym wydarzeniu działanie Boga. Skoro poganie otrzymali Ducha Świętego tak samo jak wcześniej uczniowie Jezusa, nie można odmówić im chrztu i włączenia do wspólnoty Kościoła.
W ten sposób otwiera się nowy etap historii zbawienia, a Piotr odkrywa, że Boży plan jest znacznie szerszy, niż wcześniej przypuszczał.
Ks. Piotr Stawarz podkreślił bardzo ważny aspekt tego wydarzenia: Piotr mógł wyruszyć w drogę, wejść do domu Korneliusza, przekroczyć dzielące ich bariery i głosić Ewangelię, ale nie mógł sam sprawić, aby Duch Święty zstąpił na zgromadzonych.
Mógł jedynie stać się świadkiem i narzędziem Bożego działania.
W tym właśnie ujawnia się kolejna prawda o posłuszeństwie. Człowiek podejmuje to, do czego Bóg go wzywa, ale owoce jego działania mogą znacznie przekroczyć ludzkie możliwości i oczekiwania.
Nie wszystko zależy od naszej skuteczności, zdolności organizacyjnych czy umiejętności przewidywania przyszłości. Bóg może uczynić więcej, niż potrafimy sobie wyobrazić, jeśli pozwolimy Mu działać.
Oświeć moją drogę choćby na jeden krok
Z historii Korneliusza i Piotra ks. Piotr Stawarz wyprowadził trzy zasadnicze wnioski.
Pierwszy dotyczy zaufania w sytuacji niepewności. Posłuszeństwo Bożemu słowu nie zawsze oznacza, że rozumiemy jego sens albo widzimy wszystkie konsekwencje podjętej decyzji. Niekiedy musimy zgodzić się na to, że Bóg pokazuje nam jedynie kolejny krok.
Prelegent przywołał słowa pieśni: „Oświeć drogę mą choćby na jeden krok”.
Nie trzeba znać całej drogi, aby móc wyruszyć. Czasami wystarczy zobaczyć to, co należy uczynić dzisiaj.
Drugi wniosek mówi o nowych horyzontach, które otwiera posłuszeństwo. Piotr nie planował wielkiego wydarzenia w domu Korneliusza. Jego dotychczasową misją było umacnianie braci w wierze. Bóg jednak poprowadził go dalej i pozwolił uczestniczyć w wydarzeniu, które zmieniło sposób rozumienia misji Kościoła.
Podobnie również w naszym życiu posłuszeństwo może prowadzić do odkrycia nowych możliwości, zadań i wymiarów powołania, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Trzeci wniosek przypomina, że Bóg może dokonać więcej, niż człowiek jest w stanie osiągnąć własnymi siłami. Posłuszeństwo nie oznacza więc przekonania, że wszystko zależy od nas. Przeciwnie, jest zgodą na to, aby nasze działanie stało się przestrzenią działania Boga.
Nie musimy wszystkiego kontrolować ani przewidywać. Potrzebujemy natomiast uczyć się rozpoznawania Bożego wezwania i odpowiadania na nie w konkretnych okolicznościach naszego życia.
Jak rozpoznać, że Bóg mówi właśnie do mnie?
Podczas rozmowy po konferencji pojawiły się pytania dotyczące rozeznawania Bożej woli i osobistego doświadczenia słuchania Pisma Świętego.
Jedno z nich dotyczyło sytuacji, w których człowiek staje przed wyborem między dwoma rozwiązaniami, które wydają się dobre.
Ks. Piotr zwrócił uwagę, że nie zawsze chodzi o prosty wybór między dobrem a złem. Niekiedy jedna z możliwości jest jedynie pozornym dobrem, a wtedy potrzebujemy rozeznania, aby rozpoznać właściwą drogę. Zdarza się jednak również, że obydwa rozwiązania są dobre i każde z nich może przynieść owoce.
Pomocą jest tutaj Pismo Święte, ale również tradycja rozeznawania duchowego, szczególnie nauczanie św. Ignacego Loyoli.
Przykładem takiej postawy może być św. Józef, który zamierzał potajemnie oddalić Maryję, kierując się pragnieniem postąpienia sprawiedliwie. Dopiero otrzymane od Boga słowo pozwoliło mu odkryć inną drogę.
Pojawiło się również pytanie o doświadczenie wielokrotnego czytania tego samego fragmentu Pisma Świętego. Dlaczego zdarza się, że słowo znane od lat nagle nabiera nowego znaczenia i przemawia do nas w sposób, którego wcześniej nie dostrzegaliśmy?
Ks. Piotr przypomniał, że Bóg kieruje swoje słowo do człowieka w jego aktualnej sytuacji życiowej. Chociaż tekst Pisma pozostaje ten sam, zmieniają się nasze doświadczenia, pytania i okoliczności. Duch Święty może posłużyć się znanym fragmentem, aby oświetlić rzeczywistość, z którą mierzymy się dzisiaj.
Przywołał przy tym słowa przypisywane św. Grzegorzowi Wielkiemu: „Słowo rośnie z czytającym”.
Bóg przemawia do człowieka na różnych etapach jego życia, a wraz z dojrzewaniem wiary pozwala odkrywać coraz głębsze znaczenie swojego słowa.
Dlatego słuchanie Pisma Świętego nie powinno ograniczać się do zdobywania wiedzy religijnej. Wymaga również modlitwy, otwartości serca i gotowości, aby pozwolić Bogu przemawiać przez tekst, który czytamy.
Od słuchania do odpowiedzi
Konferencja ks. Piotra Stawarza prowadzi do pytania, które każdy z nas może postawić sobie osobiście: co robię ze słowem, które słyszę?
Możemy regularnie uczestniczyć w Eucharystii, słuchać konferencji, czytać Pismo Święte i rozważać jego znaczenie. Wszystkie te praktyki są ważne, ponieważ otwierają nas na spotkanie z Bogiem.
Jednak słowo, które rzeczywiście przyjmujemy, nie pozostaje jedynie w naszych myślach. Zaczyna wpływać na decyzje, relacje i sposób patrzenia na rzeczywistość.
Czasami Bóg zaprasza nas do przebaczenia komuś, z kim od dawna pozostajemy w konflikcie. Innym razem porusza nasze serce, abyśmy podjęli zadanie, od którego dotąd uciekaliśmy. Może wzywać do większej odpowiedzialności za rodzinę, wspólnotę czy drugiego człowieka. Bywa również, że stawia przed nami konieczność zmiany utrwalonych przekonań i otwarcia się na ludzi, których wcześniej nie rozumieliśmy.
Nie zawsze mamy pewność, dokąd zaprowadzi nas podjęta decyzja.
Historia Abrahama, Józefa, Maryi, Korneliusza i Piotra pokazuje jednak, że zaufanie Bogu nie wymaga znajomości całej przyszłości. Wymaga gotowości, aby odpowiedzieć na Jego wezwanie w tym momencie życia, w którym właśnie się znajdujemy.
Być może najważniejszym pytaniem po wysłuchaniu tej konferencji nie jest więc to, ile nowego dowiedzieliśmy się o Piśmie Świętym, ale jakie słowo Bóg już skierował do naszego serca i na jaką odpowiedź wciąż czeka.
Artykuł opracowany na podstawie konferencji „Słuchanie Słowa a posłuszeństwo Słowu” wygłoszonej przez ks. Piotra Stawarza SDS podczas otwartego spotkania Mężczyzn Świętego Józefa w Krakowie, 21 października 2026 roku.




