BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | paź 6, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Czy Jezus już zmienił Twoje życie?

06 października 2026. Wtorek XXVII tygodnia okresu zwykłego. Czytania: (Ga 1, 13-24); (Ps 139 (138), 1b-3. 13-14b. 14c-15); Aklamacja (Łk 11, 28); (Łk 10, 38-42);

Dzisiejsze Słowo pokazuje nam dwa niezwykle różne spotkania z Jezusem, ponieważ z jednej strony staje przed nami Paweł, którego życie zostaje gwałtownie zatrzymane i skierowane w zupełnie inną stronę, a z drugiej Marta i Maria, które przyjmują Jezusa w swoim domu i właśnie tam, pośród codzienności, pracy, obowiązków oraz zwyczajnych relacji, odkrywają, że Jego obecność domaga się uporządkowania tego, co naprawdę najważniejsze. Jedno spotkanie rozgrywa się na drodze człowieka walczącego z Kościołem, drugie przy domowym stole, ale w obu przypadkach Jezus przychodzi do konkretnego człowieka i zaprasza go do zmiany.

Paweł opowiada Galatom o swojej przeszłości bez upiększania jej i bez próby usprawiedliwienia tego, kim wcześniej był. Przypomina, że z niezwykłą gorliwością zwalczał Kościół Boży i próbował go zniszczyć, a jednocześnie był przekonany, że właśnie w ten sposób służy Bogu, ponieważ przewyższał wielu swoich rówieśników w religijnej gorliwości i przywiązaniu do tradycji przodków. Można więc być człowiekiem niezwykle religijnym, zaangażowanym, konsekwentnym i przekonanym o słuszności własnej drogi, a równocześnie potrzebować spotkania z Jezusem, które pokaże, że cała ta gorliwość zmierza w niewłaściwym kierunku.

Paweł nie mówi jednak przede wszystkim o swoim błędzie, lecz o inicjatywie Boga, który – jak sam pisze – wybrał go jeszcze w łonie matki i powołał swoją łaską, aby „objawić Syna swego we mnie”. To sformułowanie jest niezwykle mocne, ponieważ spotkanie z Chrystusem nie polegało jedynie na tym, że Paweł dowiedział się czegoś nowego o Jezusie albo zmienił swoje poglądy religijne, lecz na tym, że Syn Boży został objawiony w nim, a więc Chrystus wszedł w jego życie tak głęboko, że zaczął przemieniać jego tożsamość, sposób myślenia, hierarchię wartości i kierunek całej jego dalszej drogi.

Skala tej przemiany była tak wielka, że chrześcijanie, którzy Pawła osobiście nawet nie znali, słyszeli o nim jedno: „Ten, co dawniej nas prześladował, teraz jako Dobrą Nowinę głosi wiarę, którą ongiś usiłował wytępić”. Jego życie stało się świadectwem działania Boga, ponieważ różnica między „przed” i „po” była dostrzegalna dla innych, a ludzie, patrząc na tę zmianę, nie wielbili Pawła, lecz Boga.

To prowadzi do bardzo osobistego pytania o naszą wiarę: czy spotkanie z Jezusem rzeczywiście coś we mnie zmieniło? Nie chodzi o to, czy potrafię wskazać równie spektakularny moment jak Paweł pod Damaszkiem, ponieważ Bóg nie prowadzi wszystkich w ten sam sposób, ale o to, czy w moim życiu można zobaczyć ślady spotkania z Chrystusem. Czy inaczej podejmuję decyzje, inaczej traktuję ludzi, inaczej przeżywam porażki, inaczej korzystam z pieniędzy i czasu, inaczej patrzę na swoją rodzinę, pracę, powołanie i odpowiedzialność? Jeżeli Jezus naprawdę wchodzi w życie człowieka, może przemieniać je powoli i cierpliwie, ale nie pozostawia go obojętnym.

Drugie spotkanie wygląda zupełnie inaczej, ponieważ Jezus przychodzi do domu Marty, która Go przyjmuje i zaczyna troszczyć się o wszystko, czego wymaga gościnność. Nie robi przecież niczego złego. Przeciwnie, służy Jezusowi, przygotowuje dom, podejmuje obowiązki i stara się, aby Gościowi niczego nie zabrakło, dlatego problem Marty nie polega na tym, że pracuje, ale na tym, że jej służba stopniowo zaczyna odbierać jej pokój i przesłania Tego, któremu miała służyć.

Jezus mówi do niej z ogromną czułością: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele”. Nie potępia jej aktywności, lecz pokazuje, że można tak bardzo zajmować się sprawami Jezusa, iż przestaje się być z Jezusem. Można służyć Kościołowi, organizować wydarzenia, prowadzić wspólnotę, pomagać ludziom, troszczyć się o rodzinę, podejmować kolejne dobre zadania, a równocześnie pozwolić, aby pośród tego wszystkiego narastały niepokój, pretensje i porównywanie się z innymi.

Maria robi coś pozornie mniej pożytecznego, ponieważ po prostu siada u nóg Jezusa i słucha Jego słowa, jednak właśnie tę postawę Jezus nazywa „najlepszą cząstką”. Nie dlatego, że działanie nie ma znaczenia, lecz dlatego, że chrześcijańskie działanie musi najpierw narodzić się ze spotkania. Jeżeli zabraknie słuchania Jezusa, nawet dobra służba może z czasem stać się ciężarem, źródłem frustracji albo sposobem budowania własnego znaczenia.

Paweł i Maria pokazują więc dwie strony tej samej drogi ucznia. Paweł pozwala Jezusowi zmienić kierunek swojego życia, natomiast Maria pozwala Jezusowi najpierw mówić, zanim sama zacznie działać. W obu przypadkach wszystko zaczyna się od pierwszeństwa Chrystusa, ponieważ nie wystarczy robić czegoś dla Boga, jeśli wcześniej nie pozwalamy Bogu działać w nas.

Psalm dodaje do tego jeszcze jedną niezwykle ważną perspektywę, gdy wkłada w nasze usta słowa: „Przenikasz i znasz mnie, Panie”. Zanim bowiem ja poznałem Jezusa, On znał mnie; zanim zacząłem Go szukać, On znał moje drogi; zanim cokolwiek dla Niego zrobiłem, zostałem przez Niego chciany, utkany i powołany. Paweł odkrywa, że Bóg znał go jeszcze w łonie matki, a Marta odkrywa, że Jezus zna nie tylko jej pracowitość, ale również ukryty pod nią niepokój.

Dlatego może warto dzisiaj odwrócić pytanie, które często stawiamy w życiu duchowym. Zamiast pytać jedynie: „Czy znam Jezusa?”, trzeba zapytać również: „Czy pozwalam Jezusowi poznać siebie takim, jakim naprawdę jestem, wejść w moje plany, gorliwość, niepokój, przyzwyczajenia i przekonania, a następnie przemieniać to, co potrzebuje przemiany?”

Paweł pozwolił, aby spotkanie z Chrystusem odwróciło całe jego życie, a Marta usłyszała zaproszenie, aby pośród wielu dobrych spraw nie zagubić tej jednej, która nadaje wszystkim pozostałym właściwe miejsce. Ich historie są różne, ale prowadzą do tego samego pytania, przed którym trudno uciec:

Czy Jezus już zmienił moje życie, czy jedynie stał się jednym z jego elementów?

Bo prawdziwe spotkanie z Jezusem nie polega tylko na tym, że zaczynam wiedzieć o Nim więcej, lecz na tym, że pozwalam Mu wejść na tyle głęboko, aby stopniowo zmieniał moje myślenie, wybory, relacje i sposób przeżywania codzienności.

A wtedy, podobnie jak w przypadku Pawła, również moje życie może stać się świadectwem, z powodu którego ktoś kiedyś będzie wielbił Boga.

Idź i ty czyń podobnie

Idź i ty czyń podobnie

„Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” – pyta uczony w Prawie, a Jezus, zamiast przedstawiać mu kolejną religijną teorię, pokazuje człowieka leżącego przy drodze i Samarytanina, który pozwolił, aby miłosierdzie kosztowało go czas, pieniądze oraz zmianę własnych planów. Być może więc najważniejsze pytanie nie brzmi dzisiaj: „Kto jest moim bliźnim?”, ale: „Dla kogo ja rzeczywiście stałem się bliźnim?”

Rozdarte serce Boga

Rozdarte serce Boga

Bóg zrobił dla swojej winnicy wszystko. Przygotował ziemię, zasadził szlachetną winorośl, otoczył ją troską, posyłał swoje sługi, a na końcu posłał własnego Syna. I został odrzucony. Zanim jednak wskażemy winnych tej historii, warto postawić znacznie trudniejsze pytanie: w którym miejscu tej winnicy naprawdę jestem ja – nie gdzie chciałbym być?

Od wiedzy o Bogu do spotkania z Bogiem

Od wiedzy o Bogu do spotkania z Bogiem

Hiob odkrywa, że czym innym jest wiedzieć o Bogu, a czym innym naprawdę Go spotkać. Jezus przypomina uczniom, że największym powodem do radości nie są sukcesy, cuda ani skuteczność posługi, lecz to, że ich imiona zapisane są w niebie. Rozważanie o zaufaniu Bogu, chrześcijańskiej tożsamości, misji oraz poznawaniu Ojca przez Jezusa w Duchu Świętym.

Kategorie