BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | sie 31, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Gdy prawda nie mieści się w naszym schemacie

31 sierpnia 2026. Poniedziałek XXII tygodnia zwykłego. Czytania: (1 Kor 2, 1-5); (Ps 119 (118), 97-98. 99-100. 101-102); Aklamacja (Łk 4, 18); (Łk 4, 16-30);

Paweł staje dziś wobec Ewangelii z niezwykłą pokorą, jak człowiek, który dobrze wie, że nie został posłany po to, aby zachwycić sobą, swoją erudycją, retoryką czy intelektem, ale żeby wskazać na Kogoś większego od siebie.

„Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego”

– to właściwie streszczenie kerygmatu, serca chrześcijańskiego głoszenia, w którym centrum nie stanowi ani kaznodzieja, ani metoda, ani nawet piękno argumentacji, ale sam Jezus Chrystus, ukrzyżowany i żyjący, Ten, którego moc objawia się niejednokrotnie właśnie tam, gdzie człowiek przestaje polegać na sobie. Paweł nie ukrywa swojej słabości, przeciwnie, mówi o niej otwarcie: przyszedł „w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem”, a jego głoszenie nie miało polegać na uwodzeniu pięknymi słowami, lecz na „ukazywaniu ducha i mocy”. Jest w tym bardzo ważna lekcja również dla Kościoła dzisiaj, bo możemy przecież coraz lepiej mówić, przygotowywać profesjonalne prezentacje, budować strategie komunikacyjne, doskonalić język, estetykę i narzędzia, ale jeśli w centrum przestaje być Jezus i rzeczywiste działanie Ducha Świętego, zostaje nam tylko dobrze opakowana religijna treść. Paweł chce czegoś więcej: żeby wiara człowieka nie opierała się na charyzmie głoszącego ani sile argumentu, lecz na doświadczeniu mocy Boga.

To dobrze łączy się z Psalmem, który pokazuje, że słuchanie Boga nie kończy się na zachwycie nad Jego słowem, ale prowadzi do bardzo konkretnej zmiany kierunku życia:

„Powstrzymuję nogi od wszelkiej złej ścieżki, aby słów Twoich przestrzegać”.

Słowo Boże ma więc nie tylko poszerzać nasze rozumienie, ale również korygować nasze kroki, bo człowiek może wiele wiedzieć, może nawet znać Pismo, a jednak nadal chodzić własnymi drogami. Prawdziwa mądrość zaczyna się wtedy, kiedy pozwalam Bogu nie tylko mówić do mojego umysłu, ale także zatrzymać moje nogi tam, gdzie zmierzają w stronę zła.

I właśnie z takim napięciem spotykamy się w Nazarecie.

Jezus przychodzi do miejsca, w którym dorastał, wchodzi do synagogi, bierze zwój Izajasza i czyta tekst, który wszyscy dobrze znają:

„Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie…”.

To nie jest przypadkowy fragment. Jest to tekst mesjański, mówiący o namaszczonym przez Boga, który przynosi dobrą nowinę ubogim, wolność więźniom, przejrzenie niewidomym i rok łaski Pana. A kiedy Jezus kończy czytanie, wypowiada zdanie, które musi uderzyć wszystkich obecnych z ogromną siłą:

„Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”.

On właściwie mówi: to proroctwo mówi o Mnie. I początkowo reakcja jest pozytywna. Ludzie dziwią się pełnym łaski słowom, które płyną z Jego ust, ale bardzo szybko zaczyna się wewnętrzny opór:

„Czy nie jest to syn Józefa?”.

Znamy Go. Wiemy, skąd jest. Widzieliśmy Go jako chłopca. Jak On może być Tym, o którym mówi Izajasz? I tutaj pojawia się jeden z najbardziej niewygodnych mechanizmów naszej wiary: bardzo trudno przyjąć prawdę, która nie mieści się w naszym wcześniejszym schemacie. Bóg powinien działać tak, jak sobie wyobrażamy. Mesjasz powinien wyglądać inaczej. Prorok powinien pochodzić skądinąd. Święty powinien zachowywać się według określonego wzorca.

Myślimy: Kościół powinien działać według naszego modelu”. A jeśli rzeczywistość zaczyna wykraczać poza nasze oczekiwania, łatwo najpierw ją zakwestionować, a później odrzucić.  Mieszkańcy Nazaretu znali Jezusa zbyt dobrze, aby pozwolić Mu być kimś więcej niż człowiekiem, którego znali od lat. Paradoksalnie bliskość stała się przeszkodą, bo zamiast otworzyć ich na tajemnicę, zamknęła ich w przekonaniu, że już wszystko wiedzą. To bardzo niebezpieczna postawa również w wierze, bo możemy tak przyzwyczaić się do Ewangelii, liturgii, modlitwy czy nawet samego Jezusa, że przestajemy oczekiwać, iż jeszcze czymś nas zaskoczy.

Jezus idzie jednak dalej i dotyka jeszcze bardziej bolesnego miejsca. Przywołuje Eliasza i wdowę z Sarepty oraz Elizeusza i Naamana, pokazując, że Boże działanie nie daje się zamknąć w granicach, które człowiek sam wyznacza. Łaska nie jest własnością konkretnej grupy. Bóg może działać poza naszym środowiskiem, poza naszym schematem, poza ludźmi, których uznajemy za „swoich”. I właśnie to wywołuje gniew. Nie wystarczyło więc, że Jezus powiedział: proroctwo wypełnia się we Mnie. Jeszcze bardziej nie do przyjęcia okazała się prawda, że Bóg jest wolny i nie musi działać według oczekiwań swoich słuchaczy.

To bardzo mocno łączy się z Pawłem. On mówi: nie chcę, żeby wasza wiara opierała się na ludzkiej mądrości. Jezus pokazuje w Nazarecie, jak szybko ludzka mądrość buduje sobie schemat, według którego Bóg powinien działać, a kiedy Bóg ten schemat przekracza, człowiek może nawet przejść od zachwytu do agresji.

Może więc dzisiejsze Słowo zadaje nam kilka bardzo konkretnych pytań. Czy Jezus naprawdę jest centrum mojego chrześcijaństwa, czy raczej centrum stały się moje poglądy, przyzwyczajenia i wyobrażenia? Czy pozwalam, żeby Jego słowo nie tylko mnie pocieszało, ale również korygowało moje kroki? Czy jestem gotowy przyjąć działanie Boga, które nie mieści się w moim dotychczasowym schemacie? I czy potrafię uznać, że On może zadziałać również przez człowieka, środowisko albo sposób, którego sam bym nie wybrał?

Bo bardzo łatwo zachwycać się Jezusem, dopóki mówi to, czego się spodziewamy. Znacznie trudniej pozostać Jego uczniem, kiedy zaczyna burzyć nasze wyobrażenia.

A przecież właśnie wtedy najbardziej potrzebujemy tej samej pokory, z którą Paweł staje wobec Ewangelii: mniej siebie, mniej potrzeby błyszczenia, mniej pewności własnych schematów, a więcej miejsca dla Chrystusa, Ducha i mocy Boga.

Nie nawracaj Boga na swoje myślenie

Nie nawracaj Boga na swoje myślenie

Piotr był przyjacielem Jezusa i właśnie dlatego pozwolił sobie powiedzieć Mu, jak jego zdaniem powinien wyglądać Boży plan. Jezus odpowiada niezwykle ostro: „Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Może jednym z najważniejszych elementów nawrócenia jest więc nie tylko zmiana postępowania, ale pozwolenie Bogu, aby zmienił także sposób, w jaki myślimy.

Prawda może kosztować głowę

Prawda może kosztować głowę

Bóg nie obiecuje Jeremiaszowi, że wszyscy go polubią. Zapowiada wręcz: „Będą walczyć przeciw tobie”. Jan Chrzciciel pokazuje, jak daleko może prowadzić wierność prawdzie – ale także jak bardzo człowieka może zniewolić lęk przed tym, „co powiedzą ludzie”.

Oliwy nie da się pożyczyć

Oliwy nie da się pożyczyć

Wszystkie były zaproszone, wszystkie czekały i wszystkie zasnęły. Różniła je tylko jedna rzecz – jedne miały oliwę, drugie puste naczynia. Być może właśnie dlatego pytanie nie brzmi: „Kiedy przyjdzie Jezus?”, ale: „Czy gdy przyjdzie, będę gotowy wyjść Mu na spotkanie?”

Kategorie