21 października 2026. Środa XXIX tygodnia okresu zwykłego. Czytania: (Ef 3, 2-12); (Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6); Aklamacja (Mt 24, 42a. 44); (Łk 12, 39-48);
„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą”. Te słowa Jezusa często odczytujemy jako przestrogę skierowaną do ludzi sprawujących władzę, odpowiedzialnych za innych albo obdarzonych szczególnymi zdolnościami. I rzeczywiście, w dzisiejszej Ewangelii chodzi o odpowiedzialność zarządcy, któremu pan powierzył troskę o swoich domowników. Warto jednak spojrzeć na tę przypowieść w świetle pierwszego czytania, ponieważ święty Paweł pokazuje nam, że największym darem, jaki otrzymaliśmy, nie jest władza, pozycja czy nawet szczególne uzdolnienie, lecz objawienie tajemnicy Chrystusa i udział w Jego zbawieniu.
Apostoł przypomina Efezjanom, że Bóg odsłonił przed ludźmi swój odwieczny zamysł, który przez wcześniejsze pokolenia nie był znany w taki sposób, w jaki został objawiony teraz przez Ducha Świętego. Tajemnica ta dotyczy włączenia pogan do tej samej obietnicy zbawienia, której dziedzicami byli Izraelici. W Chrystusie ludzie pochodzący z różnych narodów stają się współdziedzicami, członkami jednego Ciała i uczestnikami jednej obietnicy.
Nie jest to jedynie informacja o zmianie sytuacji religijnej pogan ani o poszerzeniu granic wspólnoty wierzących. Paweł mówi o niezwykłym darze, dzięki któremu człowiek otrzymuje dostęp do Ojca, może żyć w komunii z Bogiem i uczestniczyć w Jego zbawczym planie. Właśnie dlatego odkrycie tej tajemnicy rodzi również odpowiedzialność, ponieważ otrzymana łaska nie jest prywatną własnością, którą możemy zatrzymać wyłącznie dla siebie.
Tajemnica, która została nam powierzona
Kiedy Paweł mówi o tajemnicy Chrystusa, nie chodzi mu o zagadkę przeznaczoną dla nielicznych wtajemniczonych ani o wiedzę, którą należy ukrywać przed światem. W języku biblijnym tajemnica oznacza Boży zamysł, którego człowiek nie byłby w stanie odkryć wyłącznie własnym rozumem, gdyby Bóg sam nie zechciał go objawić.
Treścią tego objawienia jest zbawienie dokonane w Jezusie Chrystusie, a w szczególności prawda, że poganie zostali dopuszczeni do udziału w obietnicy i mogą razem z wierzącymi pochodzenia żydowskiego tworzyć jedno Ciało. Bóg nie przestaje być wierny przymierzu zawartemu z Izraelem, lecz objawia pełnię swojego zamysłu, w którym błogosławieństwo ma dotrzeć do wszystkich narodów.
Warto zauważyć, że Paweł nie przedstawia siebie jako właściciela tej prawdy ani człowieka, który dzięki własnej przenikliwości odkrył coś niedostępnego innym. Przeciwnie, podkreśla, że tajemnica została mu objawiona, a sługą Ewangelii stał się „z daru łaski Boga”.
To bardzo ważne rozróżnienie, szczególnie dla tych, którzy podejmują odpowiedzialność za głoszenie słowa Bożego, prowadzenie wspólnot czy formację innych ludzi. Możemy bowiem stopniowo zacząć traktować otrzymane poznanie, doświadczenie duchowe albo powierzoną misję jako własne osiągnięcie, zapominając, że wszystko zaczęło się od Bożej inicjatywy.
Paweł nazywa siebie „najmniejszym ze wszystkich świętych”, chociaż doskonale wie, jak wielkie zadanie zostało mu powierzone. Nie jest to fałszywa skromność ani próba pomniejszania znaczenia własnej posługi, ale świadomość, że wielkość misji nie wynika z wielkości człowieka, który ją wykonuje.
Im więcej otrzymaliśmy od Boga, tym mniej mamy powodów do chlubienia się sobą, a tym więcej do wdzięczności i odpowiedzialnej służby.
Kościół, przez który objawia się mądrość Boga
W dzisiejszym czytaniu znajduje się również niezwykle mocne stwierdzenie, które łatwo przeoczyć. Paweł pisze, że przez Kościół wieloraka mądrość Boga staje się jawna nawet Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich.
Oznacza to, że Kościół nie jest jedynie organizacją powołaną do przekazywania religijnych informacji ani instytucją zajmującą się podtrzymywaniem określonej tradycji. Jest wspólnotą, w której Bóg objawia swój odwieczny zamysł pojednania ludzi z sobą i między sobą, a jedność tych, którzy wcześniej byli rozdzieleni, staje się widzialnym znakiem Jego mądrości.
To niezwykle wymagająca perspektywa, ponieważ przypomina, że sposób naszego życia we wspólnocie również jest częścią głoszonej Ewangelii. Jeżeli mówimy o pojednaniu, ale sami pielęgnujemy wrogość, jeżeli głosimy miłość, ale traktujemy ludzi instrumentalnie, albo jeżeli przypominamy o godności dzieci Bożych, a jednocześnie budujemy wspólnotę opartą na dominacji i lęku, to naszym postępowaniem zaciemniamy prawdę, którą zostaliśmy powołani objawiać.
Paweł nie twierdzi oczywiście, że Kościół jest wspólnotą ludzi doskonałych, ale pokazuje, że właśnie przez tę wspólnotę Bóg chce objawiać swoje dzieło. Dlatego odpowiedzialność za Kościół nie może ograniczać się do troski o struktury, wydarzenia czy sprawne funkcjonowanie instytucji. Powinna obejmować przede wszystkim wierność Chrystusowi, budowanie jedności oraz troskę o ludzi, których Bóg powierzył naszej opiece.
Z weselem czerpać ze zdrojów zbawienia
Psalm responsoryjny, zaczerpnięty z Księgi Izajasza, pozwala nam zobaczyć właściwą odpowiedź na otrzymany dar. „Oto Bóg jest moim zbawieniem! Jemu zaufam i bać się nie będę” – wyznaje prorok, a następnie zapowiada, że lud Boży będzie z weselem czerpał wodę ze zdrojów zbawienia.
Ten obraz jest szczególnie piękny, ponieważ źródło nie istnieje po to, aby człowiek jedynie je podziwiał, ale aby mógł z niego czerpać wodę, która podtrzymuje życie. Podobnie zbawienie nie jest jedynie prawdą, którą mamy znać i poprawnie wyjaśniać, lecz rzeczywistością, z której jesteśmy zaproszeni nieustannie korzystać.
Można znać nauczanie Kościoła, rozumieć podstawowe prawdy wiary i uczestniczyć w licznych inicjatywach religijnych, a jednocześnie zaniedbywać osobistą relację z Bogiem. Można również podejmować wiele działań ewangelizacyjnych, stopniowo zapominając, że najpierw sami potrzebujemy czerpać ze źródła, którym jest Chrystus.
Warto więc zapytać, czy nasze zaangażowanie wypływa z doświadczenia zbawienia, czy coraz bardziej staje się wysiłkiem podejmowanym wyłącznie własnymi siłami. Czy potrafimy jeszcze z radością dziękować Bogu za to, co uczynił, czy może nasze życie religijne sprowadza się do kolejnych obowiązków, zadań i odpowiedzialności?
Psalmista nie zatrzymuje się jednak na osobistej radości. Natychmiast wzywa: „Ukażcie narodom Jego dzieła, przypominajcie, że Jego imię jest chwalebne”. Otrzymane zbawienie prowadzi więc do świadectwa, ponieważ człowiek, który odkrył wielkość Bożego daru, zostaje zaproszony do dzielenia się nim z innymi.
W tym miejscu psalm spotyka się z doświadczeniem Pawła, który nie potrafił zatrzymać dla siebie objawionej mu tajemnicy Chrystusa, ale przyjął odpowiedzialność za głoszenie jej poganom.
Czuwanie to odpowiedzialność za powierzonych ludzi
W Ewangelii Jezus ponownie wzywa uczniów do czuwania, ale tym razem rozwija ten temat, wskazując na odpowiedzialność zarządcy, któremu pan powierzył troskę o służbę.
W poprzednim fragmencie Ewangelii słyszeliśmy o sługach oczekujących na powrót pana, który ku ich zaskoczeniu sam zacznie im usługiwać. Dzisiaj Jezus pokazuje drugą stronę tej relacji, przypominając, że oczekiwanie na powrót Pana powinno wyrażać się w wiernym wypełnianiu powierzonych obowiązków.
Zarządca otrzymuje bardzo konkretne zadanie: ma rozdawać żywność pozostałym sługom we właściwej porze. Nie zostaje ustanowiony po to, aby wykorzystywać swoją pozycję, budować osobistą władzę czy zapewniać sobie przywileje, ale aby troszczyć się o potrzeby innych.
To niezwykle wymowny obraz odpowiedzialności w Kościele, rodzinie i każdej wspólnocie. Władza, autorytet, kompetencje czy powierzona funkcja nie są celem samym w sobie, lecz narzędziem służby, a ich wartość powinna być mierzona dobrem tych, za których jesteśmy odpowiedzialni.
Jezus mówi, że szczęśliwy jest sługa, którego pan po powrocie zastanie właśnie przy wykonywaniu tego zadania. Nie chodzi więc o to, aby zarządca potrafił przewidzieć godzinę powrotu pana ani aby w ostatniej chwili przygotował odpowiednią uroczystość powitalną. Jego gotowość polega na codziennej wierności temu, co zostało mu powierzone.
Czuwanie chrześcijanina nie polega przede wszystkim na wypatrywaniu przyszłości, ale na odpowiedzialnym przeżywaniu teraźniejszości.
Kiedy służba zamienia się we władzę nad innymi
Jezus przedstawia również drugą możliwość. Zarządca zaczyna przekonywać samego siebie, że jego pan opóźnia powrót, a skoro nie musi się liczyć z natychmiastową kontrolą, może wykorzystywać swoją pozycję dla własnej korzyści. Zamiast troszczyć się o sługi, zaczyna ich bić, a sam oddaje się jedzeniu, piciu i upijaniu.
Warto zauważyć, że jego upadek rozpoczyna się nie od utraty formalnej funkcji, ale od zmiany sposobu myślenia. Człowiek, który został ustanowiony zarządcą, zaczyna zachowywać się jak właściciel, zapominając, że powierzona mu władza należy do kogoś innego i ma służyć określonemu celowi.
To bardzo poważne ostrzeżenie dla każdego, kto otrzymał odpowiedzialność za innych ludzi. Można bowiem zaczynać od autentycznego pragnienia służby, a z czasem coraz bardziej koncentrować się na własnym znaczeniu, pozycji i kontroli. Można również tak mocno utożsamić się z powierzonym dziełem, że zaczniemy traktować je jak swoją własność, a ludzi, którzy mieli być naszymi braćmi i współpracownikami, jak wykonawców naszych poleceń.
Nie musi to od razu przyjmować dramatycznej postaci przemocy opisanej w przypowieści. Czasem wystarczy lekceważenie innych, niechęć do słuchania, wykorzystywanie czyjejś dyspozycyjności albo przekonanie, że nasze dobre intencje usprawiedliwiają sposób, w jaki traktujemy ludzi.
Właśnie dlatego Jezus tak mocno podkreśla odpowiedzialność zarządcy, ponieważ człowiek, któremu powierzono władzę, może dzięki niej uczynić wiele dobra, ale może również wyrządzić szczególnie dotkliwe zło.
Warto więc regularnie pytać siebie, czy ludzie powierzeni naszej trosce rzeczywiście doświadczają dzięki nam dobra, czy może coraz bardziej odczuwają ciężar naszej władzy.
Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie
Ostatnie słowa dzisiejszej Ewangelii wprowadzają zasadę odpowiedzialności proporcjonalnej do otrzymanego daru i poznanej woli Boga. Jezus pokazuje, że nie wszyscy ponoszą jednakową odpowiedzialność, ponieważ znaczenie ma zarówno zakres powierzonego zadania, jak i świadomość tego, czego oczekuje od nas Pan.
Nie oznacza to, że niewiedza automatycznie usprawiedliwia każde postępowanie, ale że Bóg w swoim sądzie uwzględnia rzeczywistą odpowiedzialność człowieka, jego poznanie i możliwości. Tym bardziej wymagające staje się więc życie tych, którzy otrzymali wiele światła, poznali Ewangelię i zostali obdarzeni szczególnym zaufaniem.
W tym miejscu powracamy do pierwszego czytania. Paweł otrzymał objawienie tajemnicy Chrystusa, a wraz z nim zadanie głoszenia niezgłębionego bogactwa Zbawiciela. Nie traktował tego poznania jako osobistego wyróżnienia, które pozwalałoby mu czuć się lepszym od innych, ale jako dar łaski zobowiązujący do służby.
Podobnie każdy z nas powinien spojrzeć na to, co otrzymał od Boga. Wiara, sakramenty, poznanie Pisma Świętego, doświadczenie wspólnoty, zdolności, czas, możliwości materialne, relacje i powierzona odpowiedzialność nie są jedynie przywilejami, z których możemy korzystać według własnego uznania. Są również darami, za których wykorzystanie będziemy odpowiadać.
Nie chodzi przy tym o budowanie religijnego lęku ani o nieustanne porównywanie się z innymi, ponieważ nie wiemy, ile rzeczywiście otrzymał drugi człowiek i jakie ograniczenia musi przezwyciężać. Chodzi raczej o uczciwe spojrzenie na własne życie i pytanie, czy odpowiadamy na łaskę w takim zakresie, w jakim została nam udzielona.
Może właśnie dlatego tak ważne jest, abyśmy nie mierzyli swojej wierności jedynie ilością podejmowanych inicjatyw, liczbą zrealizowanych projektów czy społecznym uznaniem. Ostatecznie nie jesteśmy przecież właścicielami Bożego dzieła, ale jego sługami, którym powierzono określone zadania.
Z daru łaski do odpowiedzialności za innych
Dzisiejsze czytania prowadzą nas od objawienia tajemnicy Chrystusa do bardzo konkretnego pytania o sposób przeżywania codziennych obowiązków. Paweł przypomina, że otrzymaliśmy dostęp do Ojca i udział w obietnicy zbawienia, psalmista zaprasza nas do radosnego czerpania ze zdrojów zbawienia, a Jezus wskazuje, że otrzymane dary powinny prowadzić do wiernej i roztropnej służby.
Można powiedzieć, że chrześcijańska odpowiedzialność wyrasta z wdzięczności, ponieważ najpierw odkrywamy, jak wiele otrzymaliśmy, a dopiero potem zaczynamy rozumieć, jak wiele zostało nam powierzone.
Nie musimy więc zasługiwać na Bożą miłość przez mnożenie działań, ale nie możemy również traktować tej miłości jako usprawiedliwienia dla bezczynności. Łaska, którą otrzymujemy, ma przemieniać nasze życie i uzdalniać nas do podejmowania dobra, szczególnie wobec tych, za których jesteśmy odpowiedzialni.
Warto dzisiaj zapytać, jakie dary Bóg powierzył właśnie mnie, czy potrafię korzystać z nich z wdzięcznością i pokorą oraz czy rzeczywiście służą one innym ludziom. Czy w rodzinie, pracy i wspólnocie jestem zarządcą wiernym i roztropnym, który troszczy się o powierzonych mu ludzi, czy może zaczynam traktować swoją pozycję i możliwości jako osobistą własność?
I wreszcie, czy gdyby Pan przyszedł dzisiaj, zastałby mnie przy wykonywaniu dobra, do którego mnie powołał?
Bo komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. Nie dlatego, że Bóg chce obciążyć nas ponad siły, ale dlatego, że Jego dary mają przynosić owoce, a największym z nich jest miłość, która staje się odpowiedzialną służbą.




