W tej Ewangelii uderza jedno krótkie przekonanie ludzi:
„My wiemy, skąd On pochodzi”.
Brzmi niewinnie. A jednak właśnie to zdanie zamyka ich na Boga. Bo kiedy człowiek mówi: „wiem”, bardzo często przestaje słuchać. Przestaje szukać.
Przestaje być otwarty na coś więcej.
Ci ludzie patrzą na Jezusa – widzą Go, słyszą, są blisko. A jednak nie rozpoznają. Dlaczego? Bo mają już gotowy schemat. Mesjasz „ma być inny”. „Ma przyjść inaczej”. „Ma pasować do naszych wyobrażeń”.
I kiedy Bóg przychodzi inaczej niż się spodziewamy – łatwo Go odrzucić.
To bardzo aktualne. Można znać Ewangelię. Można znać nauczanie Kościoła. Można mieć uporządkowany świat poglądów. A jednocześnie nie dać Bogu przestrzeni, żeby nas zaskoczył.
„My wiemy” potrafi być bardziej zamykające niż „nie rozumiem”.
Jezus mówi wprost:
„Prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie”.
Problem nie polega na braku informacji. Problem polega na braku relacji. Można wiedzieć dużo o Bogu – i nie znać Boga. A obok tego wszystkiego dzieje się coś jeszcze. Ludzie chcą Jezusa pojmać. Napięcie rośnie. Sytuacja wydaje się niebezpieczna. A jednak Ewangelista zapisuje spokojnie:
„Nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła”.
To zdanie jest niezwykle mocne. Jezus nie jest ofiarą wydarzeń. Nie jest wciągnięty w chaos sytuacji. Nie traci kontroli. To On jest Panem czasu i historii. Nawet gdy wokół pojawia się zagrożenie, nawet gdy inni planują zło – nic nie dzieje się poza Bożym planem. To daje ogromny pokój. Bo nasze życie też bywa pełne napięć, niezrozumienia, momentów, w których wydaje się, że coś wymyka się spod kontroli. A jednak ta Ewangelia przypomina: Bóg działa w czasie, który jest Jego czasem. Nie przyspiesza według naszych oczekiwań. Nie spóźnia się według naszych lęków. Jego godzina przychodzi dokładnie wtedy, kiedy powinna. Dlatego są tu dwa ważne wezwania.
Pierwsze: zostawić przestrzeń na tajemnicę. Nie zamykać Boga w swoich schematach. Nie mówić zbyt szybko: „już wiem”.
Drugie: uczyć się zaufania. Nawet wtedy, gdy nie rozumiemy, co się dzieje.
Bo jeśli On naprawdę jest Panem – to nic w naszym życiu nie wymyka się Jego ręce.




