BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | sie 3, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Odwagi!

03 sierpnia 2026. Poniedziałek XVIII tygodnia zwykłego. Czytania: (Jr 28,1-17); (Ps 119,29.43.79-80.95.102); Aklamacja (Mt 4,4b); (Mt 14, 22-36);

Dzisiejsza liturgia pokazuje, że nie każde religijne słowo pochodzi od Boga. Nie każdy, kto mówi: „Tak mówi Pan”, rzeczywiście został przez Niego posłany. Prorok Chananiasz głosi to, co wszyscy chcieliby usłyszeć.

„W ciągu dwóch lat wszystko wróci do normy. Babilon zostanie pokonany. Niewola się skończy.”

Piękne. Optymistyczne. Budzące nadzieję. Problem polega na tym, że nie jest prawdziwe. Jeremiasz odpowiada z wielką pokorą:

„Niech się stanie! Niech Pan wypełni twoje słowa!”

On sam chciałby, żeby Chananiasz miał rację. Ale nie może poświęcić prawdy dla dobrego samopoczucia słuchaczy. To bardzo aktualna lekcja. Tak łatwo wybierać nauczycieli, którzy mówią to, co chcemy usłyszeć. Tak łatwo słuchać tych, którzy obiecują sukces bez nawrócenia, błogosławieństwo bez krzyża, zbawienie bez przemiany życia. Tymczasem Słowo Boże często najpierw rani, aby później uzdrowić. Najpierw prowadzi do nawrócenia. Dopiero potem do pocieszenia. Jeremiasz wypowiada mocne zdanie:

„Pozwoliłeś żywić temu narodowi zwodniczą nadzieję.”

Fałszywa nadzieja jest niebezpieczna. Usypia sumienie.  Oddala nawrócenie. Pozwala człowiekowi spokojnie iść drogą, która prowadzi do przepaści. Dlatego psalm staje się dziś modlitwą ucznia:

„Nie odbieraj moim ustom słowa Prawdy.”

Nie słowa wygodnego. Nie słowa popularnego. Nie słowa, które zapewni mi aplauz. Ale Słowa Prawdy.

W Ewangelii Jezus pokazuje, skąd bierze się siła do głoszenia tej prawdy. Po rozmnożeniu chleba nie korzysta z entuzjazmu tłumów. Nie buduje swojej popularności. Nie organizuje kolejnego spotkania. Najpierw…

„Wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić.”

Jezus wie, że źródłem misji jest spotkanie z Ojcem. To tam rodzi się rozeznanie. To tam rodzi się siła. To tam rodzi się prawdziwe proroctwo. Dopiero potem schodzi z góry. Idzie do uczniów. Po wodzie.

Uczniowie są przerażeni. Jezus wypowiada jedno z najważniejszych zdań Ewangelii:

„Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!”

W greckim tekście brzmi ono jeszcze mocniej:

„Ja Jestem.”

To nie tylko przedstawienie się. To objawienie Boskiej tożsamości Jezusa. Tego samego imienia, które Bóg objawił Mojżeszowi przy gorejącym krzewie.

Piotr odpowiada odważnie. Wychodzi z łodzi.  I rzeczywiście idzie po wodzie. Dopóki patrzy na Jezusa. Kiedy zaczyna patrzeć na wiatr i fale, zaczyna tonąć. To doświadczenie zna każdy chrześcijanin. Nie toniemy dlatego, że fale są zbyt wielkie. Najczęściej toniemy dlatego, że przestajemy patrzeć na Chrystusa. Zaczynamy analizować okoliczności. Liczyć zagrożenia. Słuchać własnych lęków. I wtedy wiara zamienia się w strach. Najpiękniejsze jest jednak to, co robi Jezus. Nie wygłasza wykładu o wierze. Najpierw wyciąga rękę.

„Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go.”

Tak działa Bóg. Najpierw ratuje. Potem wychowuje. A kiedy uczniowie dopływają do brzegu, Jezus nie zatrzymuje się na własnym triumfie.

Znów przychodzą chorzy. Znów dotyka. Znów uzdrawia. Bo taki jest rytm Jego życia: modlitwa – objawienie – wiara – służba. To także rytm życia ucznia. Najpierw spotkanie z Ojcem. Potem odwaga wyjścia z łodzi. Następnie uczenie się zaufania. I wreszcie służba ludziom.

A wy za kogo Mnie uważacie?

A wy za kogo Mnie uważacie?

Jezus pyta uczniów o swoją tożsamość w miejscu pełnym znaków pogańskiego kultu. To sprawia, że pytanie „A wy za kogo Mnie uważacie?” nabiera szczególnej mocy. Piotr odpowiada właściwie, choć już za chwilę boleśnie się pomyli, a później zaprze się Mistrza. Jest w tym wielka nadzieja również dla nas: Bóg zna naszą słabość, a mimo to powołuje i cierpliwie przemienia.

Królowa, która powiedziała Bogu „tak”

Królowa, która powiedziała Bogu „tak”

Bóg mógł zrobić wszystko bez Maryi, a jednak zechciał czekać na Jej wolne „tak”. Zwiastowanie pokazuje niezwykłą logikę powołania: Bóg daje łaskę, zaprasza i powierza człowiekowi część swojej misji. Maryja odpowiedziała nie jednym zdaniem, ale całym życiem. A co Bóg zawierzył mnie?

Najpierw nowe serce. Potem nowe życie

Najpierw nowe serce. Potem nowe życie

Wczoraj Bóg obiecywał przez Ezechiela nowe serce i nowego ducha. Dzisiaj prorok widzi, co dzieje się, gdy Duch rzeczywiście przychodzi: cmentarz zamienia się w „wojsko bardzo, bardzo wielkie”. Ale po co Bóg przywraca nas do życia? Odpowiedź Jezusa jest prosta i wymagająca: żebyśmy wreszcie potrafili kochać.

Kategorie