Homilia ks. Mirosława Żaka
21 października 2026 r.
Łk 12,39–48 oraz Ef 3,2–12
Święty Paweł doskonale wie, czym został obdarowany i jaka jest jego misja. W dzisiejszym pierwszym czytaniu pisze między innymi takie słowa: „Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska”. Apostoł ma głęboką świadomość otrzymanego daru. Jaka jest to łaska? Sam wyjaśnia, że została mu powierzona misja głoszenia poganom Dobrej Nowiny o niezgłębionym bogactwie Chrystusa oraz wydobywania na światło tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy.
W tych słowach św. Paweł wskazuje na podwójny cel swojej misji. Pierwszym jest głoszenie Dobrej Nowiny poganom, a w samym jej centrum znajduje się niezgłębione bogactwo Chrystusa.
Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, jest skarbem tak wielkim, a tajemnica Jego osoby i dzieła tak niezwykła, wspaniała i piękna, że Kościół, który kontempluje Go już od dwóch tysięcy lat, wciąż może odkrywać w Nim coś nowego. Nieustannie możemy dostrzegać kolejne wymiary tej tajemnicy, ponieważ bogactwo Chrystusa jest naprawdę niezgłębione.
Święty Jan od Krzyża napisał o tym:
„Ileż to rzeczy można odkryć w Chrystusie, który jest jakby ogromną kopalnią z mnogimi pokładami skarbów, gdzie choćby nie wiem jak wgłębiano się, nie znajdzie się kresu ani końca. A w każdym zakątku tych jego tajemnic można tu i tam napotkać nowe złoża nowych bogactw”.
Niezgłębione bogactwo Chrystusa!
Ojciec Święty Jan Paweł II, którego wspomnienie liturgiczne będziemy przeżywać jutro, w dokumencie kończącym Wielki Jubileusz dwutysiąclecia narodzenia Pana Jezusa zaprosił nas wszystkich, cały Kościół i wszystkich ochrzczonych, do kontemplacji oblicza Chrystusa. Zachęcał, abyśmy wpatrywali się w Chrystusa, coraz głębiej Go poznawali, karmili się Jego słowem i nieustannie odkrywali bogactwo, które jest w Nim obecne. Możemy odkrywać je jedynie w części, ponieważ nigdy nie będziemy w stanie poznać go w pełni. Jest to bowiem bogactwo miłości, niezgłębiona głębia miłości samego Boga.
Święty Paweł w pierwszej części Listu do Efezjan mówi również o tym, że Chrystus przyszedł, aby pojednać dwie części ludzkości, aby zburzyć dzielący je mur wrogości. Apostoł ma tutaj na myśli pogan i Żydów.
W świątyni jerozolimskiej między dziedzińcem pogan a dziedzińcem przeznaczonym dla Żydów znajdował się mur. Przy bramie umieszczono napis ostrzegający, że jeśli nieobrzezany poganin przekroczy tę granicę i wejdzie na teren przeznaczony dla Żydów, zostanie zabity.
Mur wrogości.
Chrystus przyszedł po to, aby ten mur zburzyć. Nie chodzi jednak jedynie o materialny mur, który oddzielał od siebie ludzi w świątyni jerozolimskiej. Chodzi przede wszystkim o mur obecny w ludzkich sercach.
Niestety, widzimy, jak wiele wrogości wciąż znajduje się w sercach ludzi, również tych, którzy przez chrzest zostali wszczepieni w Chrystusa. Wrogość bywa obecna także w sercach tych, którzy nazywają siebie chrześcijanami, a nawet otwarcie deklarują swoją wiarę.
Być może dzieje się tak dlatego, że zbyt mało karmią się bogactwem, jakim jest Jezus Chrystus. Zbyt rzadko wpatrują się w Niego i wsłuchują w Jego słowo, nie pozwalając, aby moc słowa Bożego rzeczywiście przemieniała ich serca.
Dlatego mur wrogości wciąż pozostaje.
Jak wiele jest między ludźmi niechęci, hejtu, urazów i niepotrzebnych, złych słów! Jak wiele wrogości potrafimy nosić w swoim sercu!
Ten mur może powstawać na skutek doznanych urazów czy przykrych doświadczeń ze strony innych ludzi. Może również wyrastać z lęku, z obawy przed odmiennością drugiego człowieka. Bywa jednak także owocem nieprzebaczenia, kiedy przez długi czas nosimy w sobie niechęć, urazy i wewnętrzny nieład, ponieważ nie potrafimy przebaczyć doznanego zła.
Chrystus przyszedł właśnie po to, aby zburzyć ten mur wrogości.
Ci, którzy wpatrują się w Jego oblicze, karmią się Jego słowem i otwierają swoje serca na Jego moc, na moc Ducha Świętego, pozwalają działać w sobie uzdrawiającej mocy Chrystusa. On pragnie zniszczyć mur wrogości obecny w ludzkich sercach, aby między ludźmi rzeczywiście mogły panować jedność i miłość.
Prośmy więc, aby nasze serca pozostawały otwarte na niezgłębione bogactwo Chrystusa i aby On rzeczywiście znajdował się w centrum naszego życia. Prośmy, abyśmy nieustannie wpatrywali się w Jego oblicze, wsłuchiwali się w Jego słowo i wciąż na nowo odkrywali Jego piękno, Jego miłość i Jego moc.
Obyśmy coraz głębiej poznawali wszystko to, czego Chrystus dokonał dla nas, stając się człowiekiem, oddając swoje życie na krzyżu i zmartwychwstając, a także to, że nieustannie daje nam samego siebie w każdej Eucharystii.
Amen.




