BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | lut 20, 2026 | Artykuły, Czystość, KOMENTARZE, Modlitwa, Wiara, Wiedza | 0 komentarzy

Popiół, cisza i moja decyzja

Co roku wracam do tego samego miejsca.
Do tej samej kolejki.
Do tego samego gestu.

Kapłan zanurza palce w popiele.
Na czole pojawia się znak krzyża.

I co roku łapię się na tym samym pytaniu:
co ja właściwie zrobię z tym Wielkim Postem?

Nie z tym idealnym, wyobrażonym.
Z tym prawdziwym.
Z moim zmęczeniem.
Z moim chaosem.
Z moją listą spraw, które „nie mogą poczekać”.

Bo łatwo powiedzieć: post, modlitwa, jałmużna.
Trudniej uczciwie zapytać: gdzie w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na Boga?

Coraz częściej widzę, że największym problemem nie jest brak dobrych chęci.
Największym problemem jest hałas.

Hałas w głowie.
Hałas w telefonie.
Hałas w sercu.

I dlatego coraz bardziej przemawia do mnie myśl o poście milczenia.

Nie jako romantycznym obrazie pustelnika.
Ale jako bardzo konkretnym wyborze:
mniej gadać, mniej komentować, mniej reagować odruchowo.

Milczenie nie jest ucieczką.
Milczenie jest konfrontacją.

Bo kiedy cichnie wszystko dookoła, zaczynam słyszeć to, czego zwykle słuchać nie chcę.
Swoje lęki.
Swoje pretensje.
Swoje rozczarowania.
I… swoje pragnienia.

A gdzieś pod tym wszystkim — cichy głos Boga.

Nie spektakularny.
Nie krzyczący.
Raczej jak szept.

I nagle odkrywam coś niewygodnego:
to nie Bóg milczy.
To ja zagłuszam.

Święty Józef niczego w Ewangelii nie mówi.
A jednak mówi wszystko.

Mówi posłuszeństwem.
Mówi decyzją, żeby wstać w nocy i uciekać.
Mówi gotowością, żeby zostawić swoje plany.

Coraz częściej myślę, że Wielki Post nie potrzebuje ode mnie wielkich deklaracji.
Potrzebuje jednej uczciwej decyzji.

Na przykład takiej:
każdego dnia choć kilka minut ciszy tylko dla Boga.
Bez telefonu.
Bez muzyki.
Bez scrollowania Pisma Świętego jak newsów.

Kilka minut.
Ale naprawdę.

Może to właśnie jest moja jałmużna — oddać Bogu swój czas.
Może to jest mój post — od nadmiaru słów.
Może to jest moja modlitwa — siedzieć i być.

Nie wiem, czy wytrwam.
Nie wiem, czy zrobię to idealnie.
Ale wiem jedno: jeśli nic nie zmienię, wszystko zostanie takie samo.

Popiół na głowie nie mówi mi: „jesteś beznadziejny”.
Mówi raczej: „twoje życie jest kruche, ale ważne”.

I że jeszcze raz dostałem czas.

Więc w tym roku chcę spróbować inaczej.
Nie więcej planów.
Nie więcej list.

Więcej ciszy.
Więcej słuchania.
Więcej obecności.

Może właśnie tak zaczyna się prawdziwe nawrócenie.

Nie od krzyku.
Nie od perfekcji.
Ale od cichego:
„Boże, chcę być z Tobą”.

 

Nie liście a owoce.

Nie liście a owoce.

Jezus przeklina figowiec i oczyszcza świątynię, pokazując, że Bóg nie szuka religijnych pozorów, lecz prawdziwych owoców wiary. Dzisiejsze czytania przypominają o roztropności, trzeźwości, modlitwie, przebaczeniu i miłości, która zakrywa wiele grzechów. Chrześcijanin jest wezwany do życia w prawdzie i owocności, a nie jedynie do zewnętrznej religijności.

Twoja wola

Twoja wola

Historia ofiary Abrahama i Izaaka nabiera pełnego sensu dopiero w świetle Getsemani i Golgoty. Abraham zostaje zatrzymany przed złożeniem syna w ofierze, ale Ojciec nie oszczędza własnego Syna, aby ocalić człowieka i otworzyć drogę do życia wiecznego. Dzisiejsze czytania ukazują dramat posłuszeństwa, zaufania i miłości Boga, który sam bierze na siebie cierpienie świata. Getsemani przypomina, że chrześcijaństwo nie jest ucieczką od trudności, ale wejściem w wolę Ojca razem z Jezusem Chrystusem.

Prawdziwe życie

Prawdziwe życie

Jezus świadomie idzie do Jerozolimy, by oddać swoje życie za człowieka. Dzisiejsze czytania pokazują tajemnicę drogocennej Krwi Chrystusa, która wykupuje człowieka z grzechu i daje nowe życie. Chrześcijaństwo nie opiera się na ludzkiej sile, lecz na ofierze Jezusa i wezwaniu do służby, pokory oraz miłości na wzór Chrystusa.

Kategorie