BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | sie 27, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Gdy Pan się ociąga

27 sierpnia 2026. Czwartek. Czwartek XXI tygodnia zwykłego. Czytania: (1 Kor 1, 1-9); (Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-); Aklamacja (Mt 24, 42a. 44); (Mt 24, 42-51);

Są w dzisiejszych czytaniach dwa zdania, które pozornie ciągną nas w przeciwne strony. Pierwsze brzmi jak niezwykła obietnica:

„Nie doznajecie tedy braku żadnej łaski, oczekując objawienia się Pana naszego, Jezusa Chrystusa”.

Drugie jest ostrzeżeniem:

„Mój pan się ociąga z powrotem”.

I właśnie pomiędzy nimi rozgrywa się nasze chrześcijańskie życie. Dostaliśmy wszystko, czego potrzebujemy, ale jeszcze czekamy. A czas oczekiwania pokazuje, co naprawdę jest w naszym sercu.

Nie brakuje ci łaski

Paweł pisze do Koryntian:

„W Nim […] zostaliście wzbogaceni we wszystko”.

A chwilę później:

„Nie doznajecie tedy braku żadnej łaski”.

Mocne słowa. Łatwo przecież tłumaczyć swoją duchową przeciętność tym, czego nam brakuje.

Gdybym miał więcej czasu…
Gdybym miał lepszą wspólnotę…
Gdybym spotkał dobrego kierownika duchowego…
Gdyby moja rodzina była inna…
Gdybym dostał wyraźniejszy znak od Boga…
Gdybym miał większą wiarę…

A Paweł mówi: Bóg dał ci łaskę potrzebną do drogi, do której cię powołał. Nie oznacza to, że otrzymaliśmy wszystko, czego zapragnęliśmy. Ani że łaska działa automatycznie, niezależnie od naszej odpowiedzi. Bo już na początku listu Paweł przypomina, kim są jego adresaci:

„uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości”.

Łaska jest więc jednocześnie darem i powołaniem. Bóg daje. Człowiek odpowiada. A odpowiedzią jest życie.

Bóg nie tylko daje. Bóg będzie umacniał

Jeszcze piękniejsze jest następne zdanie:

„On też będzie umacniał was aż do końca”.

Nie zostaliśmy wyposażeni na początku drogi i wysłani samotnie w świat. Bóg pozostaje obecny.
Daje łaskę. Umacnia. Prowadzi. Podnosi. Koryguje.
I Paweł podaje fundament tej nadziei:

„Wierny jest Bóg”.

To chyba najważniejsze zdanie pierwszego czytania. Nasza nadzieja nie opiera się przede wszystkim na tym, że my będziemy wierni Bogu, ale na tym, że Bóg jest wierny nam. Tyle że Jego wierność oczekuje naszej odpowiedzi. I tutaj zaczyna się Ewangelia.

„Mój pan się ociąga…”

Jezus opowiada o dwóch sługach. Obaj mają pana. Obaj otrzymali zadanie. Obaj dysponują powierzonym im dobrem. Różnicę między nimi ujawnia dopiero nieobecność pana.

To niezwykle celny obraz naszego życia. Łatwo być wiernym, kiedy czujemy obecność Boga. Kiedy modlitwa daje radość. Kiedy widzimy owoce. Kiedy nasze zaangażowanie jest doceniane. Kiedy Bóg odpowiada. Kiedy wszystko układa się w logiczną historię.

Znacznie trudniej, kiedy Pan jakby się ociągał. Modlisz się – i nic. Prosisz – i nic. Pracujesz – i nie widzisz owoców. Czekasz miesiąc. Rok. Dziesięć lat.

I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa próba sługi.

Opóźnienie ujawnia serce

Zły sługa nie przestaje wierzyć w istnienie pana. Mówi przecież:

„Mój pan się ociąga z powrotem”.

On wie, że pan istnieje. Problem jest gdzie indziej. Zaczyna żyć tak, jakby jego pan już nie miał wrócić. To bardzo współczesna pokusa chrześcijaństwa.

Można nadal deklarować wiarę. Chodzić do kościoła. Znać Ewangelię. Pełnić nawet odpowiedzialne funkcje. A jednocześnie urządzić sobie życie tak, jakby Pan nigdy nie miał zapytać: Co zrobiłeś z tym, co ci powierzyłem?

Zły sługa zaczyna bić współsługi, jeść i pić z pijakami. Powierzona odpowiedzialność staje się narzędziem służącym jemu samemu. To ciekawie łączy się z niedawnym obrazem pasterzy Ezechiela, którzy zamiast paść owce, paśli samych siebie.

Wierny sługa robi swoje

A co robi dobry sługa? Nic spektakularnego.

„We właściwej porze rozdaje […] żywność”.

Po prostu robi to, co zostało mu powierzone. Może właśnie to jest chrześcijańskie czuwanie? Nie obsesyjne wypatrywanie znaków końca świata. Nie obliczanie dat. Nie życie kolejnymi proroctwami o tym, że „już za chwilę”.

Jezus mówi coś znacznie bardziej wymagającego: Rób wiernie to, co ci powierzyłem.

Masz żonę – kochaj ją. Masz dzieci – bądź ojcem. Masz ludzi powierzonych twojej odpowiedzialności – służ im. Masz pracę – wykonuj ją uczciwie. Masz komu przebaczyć – przebacz. Masz komu powiedzieć o Chrystusie – powiedz. Masz dzisiaj zrobić dobro – zrób je.

Bo możesz nie dostać żadnego innego ostrzeżenia.

Gdyby Jezus przyszedł dzisiaj…

„Czuwajcie” nie musi więc oznaczać: patrzcie w niebo. Może znaczyć: patrz, co właśnie robisz. Jezus nie mówi przecież: „Szczęśliwy sługa, który przewidzi godzinę mojego powrotu”.

Mówi: „Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności”.

Przy tej czynności. Przy swojej służbie. Przy swoim powołaniu. Przy codziennej wierności.

To prowadzi do bardzo prostego, ale niewygodnego pytania: Gdyby Pan przyszedł dzisiaj, przy czym by mnie zastał?

Nie: co chciałbym kiedyś zrobić. Nie: jakie mam dobre zamiary. Nie: kim zamierzam zostać.

Przy czym zastałby mnie dzisiaj?

I jest w tym wszystkim ogromna nadzieja. Nie muszę sam wyprodukować świętości.

„Nie doznajecie braku żadnej łaski”.

Nie muszę też dojść do końca wyłącznie własnymi siłami.

„On będzie umacniał was aż do końca”.

Mam natomiast odpowiedzieć wiernością na Jego wierność. Bo Pan może się ociągać. Ale wróci. A wtedy oby zastał nas przy tej czynności.

„Chodź i zobacz”. Kościół zaczyna się od spotkania

„Chodź i zobacz”. Kościół zaczyna się od spotkania

„Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” – zaczyna sceptycznie Natanael. Wystarczy jednak, że odpowie na proste zaproszenie Filipa: „Chodź i zobacz”, aby odkryć, że Jezus zna go, zanim on poznał Jezusa. Człowiek spod drzewa figowego stanie się jednym z Apostołów, których imiona Jan zobaczy kiedyś na fundamentach niebieskiego Jeruzalem.

Kategorie