BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | lis 5, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Czy umiesz się ucieszyć, że ktoś wraca

5 listopada 2026, Czwartek XXXI tygodnia okresu zwykłego. Flp 3,3–8a; Ps 105 (104),2–3.4–5.6–7; aklamacja: Mt 11,28; Ewangelia: Łk 15,1–10.

Powrót drugiego człowieka potrafi obudzić w nas uczucia, których się nie spodziewaliśmy. Ktoś zaczyna porządkować życie, odzyskuje zaufanie wspólnoty albo po długiej nieobecności znowu pojawia się przy wspólnym stole, a my zamiast radości czujemy napięcie. Pamiętamy jego błędy, znamy koszt własnej wierności i obawiamy się, że okazane mu dobro pomniejszy znaczenie naszego wysiłku. Ewangeliczne przypowieści o owcy i drachmie zostają wypowiedziane właśnie w sytuacji sprzeciwu wobec Jezusowej bliskości z grzesznikami. Chrystus zaprasza słuchaczy do uczestniczenia w radości, która nie zawsze przychodzi nam łatwo.

Pasterz szuka owcy, a kobieta zapala światło, wymiata dom i starannie szuka monety. W obu obrazach uwagę przyciąga inicjatywa poszukującego, jego wytrwałość oraz radość odnalezienia. Nie musimy przypisywać każdemu szczegółowi odrębnego znaczenia ani budować na tych scenach instrukcji organizowania całej wspólnoty. Przypowieści otwierają raczej spojrzenie na Boga, dla którego zagubiony człowiek zachowuje wartość. Jego nieobecność nie zostaje uznana za wygodną stratę, a miłość nie czeka obojętnie, aż sam poradzi sobie z drogą powrotną. W Chrystusie wychodzi ku niemu i zaprasza do nawrócenia.

To pierwszeństwo łaski jest szczególnie ważne, kiedy sami czujemy się zagubieni i nie wiemy, od czego zacząć. Czasem człowiek tak mocno utożsamia się z własnym błędem, że przestaje wierzyć w możliwość uczciwego życia. Możemy wtedy usłyszeć, że Bóg nie sprowadza nas do najgorszej decyzji, choć prawda o winie nadal wymaga przyjęcia. Jego miłosierdzie uzdalnia do odpowiedzi: wyznania grzechu, naprawienia krzywdy i szukania pomocy potrzebnej do zmiany. Odnalezienie oznacza otwarcie drogi, na której możemy znowu uczyć się wolności, zamiast jedynie ukrywać przed innymi własny wstyd.

Radość z powrotu nie zwalnia wspólnoty z odpowiedzialności za osoby skrzywdzone. Przebaczenie i nawrócenie potrzebują prawdy, a odbudowanie zaufania zwykle wymaga czasu oraz sprawdzalnych czynów. Nie wolno naciskać na pokrzywdzonego, aby natychmiast przywrócił wcześniejszą bliskość, ani używać miłosierdzia do omijania konsekwencji. Możemy jednak sprzeciwiać się logice, która odbiera człowiekowi możliwość jakiejkolwiek przemiany. Ewangeliczne towarzyszenie uczy zachowywać nadzieję przy równoczesnej trosce o bezpieczeństwo, uczciwe granice i rzeczywistą odpowiedzialność, ponieważ każda z tych spraw należy do dobra osób uczestniczących w historii.

Paweł przywołuje własne pochodzenie, przynależność do Izraela i gorliwość, a następnie mówi o najwyższej wartości poznania Chrystusa. Jego wypowiedź dotyczy podstaw ufności i osobistej przemiany; nie jest upoważnieniem do pogardy wobec judaizmu ani zaprzeczeniem wierności Boga przymierzu. Apostoł rozpoznaje, że swojej relacji z Panem nie może oprzeć na religijnym dorobku i prestiżu. Również my potrzebujemy tej wolności, gdy zaczynamy traktować lata praktyk, wiedzę albo posługę jako kapitał zapewniający przewagę nad innymi. Bliskość Chrystusa uczy wdzięczności za otrzymane dobro i pokory wobec cudzej drogi.

Jeżeli moja wartość zależy przede wszystkim od tego, że jestem lepszy od kogoś innego, jego przemiana będzie wydawała mi się zagrożeniem. Mogę wtedy pilnować pamięci o dawnych błędach, przypominać je w pozornie niewinnych uwagach i odbierać odwagę do następnego kroku. Modlitwa pomaga nazwać ten mechanizm i przynieść Bogu własne zmęczenie, żal oraz potrzebę uznania. Nie musimy udawać natychmiastowej serdeczności, ale możemy prosić o serce zdolne do prawdy i stopniowego otwarcia. Czasem początkiem radości będzie zwyczajne powstrzymanie się od komentarza, który znowu zamknąłby drugiego w jego przeszłości.

Psalm wzywa do szukania oblicza Boga, pamięci o Jego dziełach i radości zakorzenionej w przymierzu. Nasza własna historia wiary również zawiera chwile, w których zostaliśmy podniesieni przez czyjąś cierpliwość i miłosierdzie. Warto dzisiaj wrócić do jednego takiego doświadczenia oraz podziękować za osobę, która nie przekreśliła nas zbyt szybko. Aklamacja przypomina, że utrudzeni mogą przyjść do Jezusa, dlatego również zmęczenie cudzymi powrotami ma swoje miejsce w modlitwie. Chrystus potrafi uzdrawiać serce znużone, które pragnie dobra, lecz utraciło zdolność cieszenia się nim, kiedy pojawia się w nieoczekiwanej historii.

Gdy pasterz i kobieta odnajdują to, czego szukali, zapraszają innych do wspólnej radości. Być może właśnie tutaj znajduje się dzisiejsze wezwanie dla nas: dostrzec konkretny znak czyjegoś powrotu i odpowiedzieć życzliwością, która szanuje prawdę. Możemy zauważyć podjęty wysiłek, wysłuchać bez natychmiastowego osądu albo pomóc w kolejnym odpowiedzialnym kroku. Bóg cieszy się człowiekiem odnalezionym, a nas stopniowo uczy uczestniczyć w tej radości. Spotkanie z Chrystusem poszerza serce na tyle, by cudze ocalenie mogło stać się również naszym dobrem i powodem wdzięczności.

Warto również dać człowiekowi przestrzeń do opowiedzenia własnej historii, zamiast zakładać, że znamy ją w całości. Cierpliwe słuchanie może odsłonić trud, którego wcześniej nie dostrzegaliśmy, i pomóc dobrać odpowiedzialne wsparcie. Nawet jeśli droga przemiany będzie długa, obecność kogoś życzliwego pozwala uczynić następny krok i uczy, że wspólnota może towarzyszyć bez zawłaszczania cudzego życia.

Kategorie