BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | mar 15, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE, Trzeźwym okiem | 0 komentarzy

Gdy widzący stają się ślepi

(J 9, 1-41)

Dzisiejsza Ewangelia zaczyna się od bardzo prostego zdania:
„Jezus, przechodząc, ujrzał człowieka niewidomego od urodzenia”.

To ważny szczegół. Niewidomy nie szuka Jezusa. Nie woła Go. Nie prosi o cud. To Jezus pierwszy go dostrzega. Tak często zaczyna się historia wiary – nie od naszych poszukiwań, ale od momentu, gdy Bóg zatrzymuje się przy człowieku. Uczniowie zadają pytanie bardzo ludzkie: kto zawinił? On czy jego rodzice? W ich myśleniu cierpienie musi mieć winnego. Jezus jednak odrzuca ten schemat. Nie chodzi o karę za grzech. Chodzi o to, aby objawiły się dzieła Boga. Potem dzieje się coś dziwnego. Jezus robi błoto, nakłada je na oczy niewidomego i każe mu iść do sadzawki Siloam. Cud nie dokonuje się od razu. Człowiek musi wstać, pójść, obmyć się. To obraz drogi wiary: łaska Boga przychodzi pierwsza, ale człowiek musi odpowiedzieć posłuszeństwem.

Najbardziej niezwykłe w tej historii jest jednak to, co dzieje się później. Niewidomy zaczyna widzieć. A ci, którzy widzieli, zaczynają ślepnąć.

Faryzeusze analizują sprawę, przesłuchują człowieka, pytają rodziców, dyskutują o szabacie. Im więcej mają dowodów, tym bardziej zamykają się na prawdę. Dlaczego? Bo cud nie pasuje do ich schematu. A gdy fakt nie pasuje do schematu, najłatwiej zakwestionować fakt.

Ten prosty człowiek nie ma argumentów teologicznych. Ma tylko jedno zdanie:

„Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę”.

To zdanie jest potężniejsze niż wszystkie dyskusje. Bo świadectwo życia ma siłę, której nie da się obalić.

Historia kończy się paradoksem. Niewidomy zostaje wyrzucony z synagogi. Traci swoje miejsce w religijnym systemie. Ale właśnie wtedy Jezus przychodzi do niego ponownie i objawia się jako Syn Człowieczy. Człowiek, który odzyskał wzrok, odzyskuje coś jeszcze ważniejszego – wiarę.

Jezus wypowiada na końcu bardzo trudne słowa:
„Przyszedłem na świat, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi”.

Najgroźniejsza ślepota nie polega na tym, że człowiek nie widzi. Najgroźniejsza jest ta, w której człowiek jest przekonany, że widzi wszystko. Bo gdy człowiek uzna, że już wszystko rozumie, zamyka się na światło. Ta Ewangelia jest więc pytaniem dla każdego z nas. Czy chcemy naprawdę widzieć? Czy jesteśmy gotowi przyjąć prawdę, nawet jeśli wywraca nasze schematy, nasz wizerunek, nasze przekonania?

Bo światło Chrystusa nie tylko oświeca. Ono także demaskuje.

I tylko człowiek, który ma odwagę stanąć w prawdzie, naprawdę zaczyna widzieć.

Dlaczego „pełni Ducha”, a nie tylko „sprawni”?

Dlaczego „pełni Ducha”, a nie tylko „sprawni”?

Pierwotny Kościół pokazuje, że skuteczność nie rodzi się z organizacji, ale z działania Ducha Świętego. Wybór diakonów „pełnych Ducha i mądrości” uczy, że nawet najbardziej praktyczna służba potrzebuje duchowego fundamentu. Ewangelia o Jezusie kroczącym po jeziorze przypomina, że w ciemnościach i lęku najważniejsza jest Jego obecność – to ona prowadzi do bezpiecznego brzegu. Jak odkryć swoje miejsce w Kościele i nauczyć się działać w mocy Ducha, a nie tylko własnych sił?

Zostaw Bogu to, co jest Jego

Zostaw Bogu to, co jest Jego

Czy każdą sytuację trzeba od razu oceniać i rozstrzygać? Postawa Gamaliela pokazuje, że czasem większą mądrością jest powściągliwość i zaufanie Bogu. Dzisiejsza Ewangelia uczy natomiast, że Bóg działa tam, gdzie człowiek daje Mu to, co ma – nawet jeśli wydaje się to niewystarczające.

Od pustki do wolności. Mężczyźni uczą się wybierać życie

Od pustki do wolności. Mężczyźni uczą się wybierać życie

Spotkanie „U(nie)ZALEŻNIENIE” nie było tylko refleksją nad problemem uzależnień. Było wezwaniem do życia w prawdzie. Do wyjścia z iluzji, które obiecują szybkie rozwiązania, ale prowadzą do jeszcze większego zniewolenia. Do odkrycia, że wolność nie jest stanem osiągniętym raz na zawsze, ale decyzją, którą podejmuje się każdego dnia.

Kategorie