BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | paź 9, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Nie wystarczy wyrzucić zła. Trzeba zrobić miejsce dla Boga.

09 października 2026. Piątek XXVII tygodnia okresu zwykłego. Czytania: (Ga 3, 7-14); (Ps 111 (110), 1b-2. 3-4. 5-6); (J 12, 31b-32); (Łk 11, 15-26);

Można bardzo wiele zmienić w swoim życiu, uporządkować relacje, zerwać ze złymi przyzwyczajeniami, podjąć postanowienia, a nawet z ogromną konsekwencją przestrzegać religijnych zasad, a jednak wciąż nie doświadczyć tej wolności, którą przynosi Jezus Chrystus. Dzieje się tak dlatego, że chrześcijaństwo nie jest jedynie programem moralnej poprawy człowieka, lecz przede wszystkim spotkaniem ze Zbawicielem, który wyzwala nas z niewoli grzechu i obdarowuje nowym życiem. Dzisiejsze czytania pokazują, że możemy próbować samodzielnie budować własną sprawiedliwość, a nawet skutecznie usuwać z życia to, co złe, lecz jeżeli nie pozwolimy, aby nasze serce zostało napełnione obecnością Boga, bardzo szybko odkryjemy ograniczenia własnych wysiłków.

Święty Paweł przypomina Galatom historię Abrahama, który stał się ojcem wierzących nie dlatego, że doskonale wypełnił wszystkie religijne przepisy, lecz dlatego, że uwierzył Bogu i odpowiedział na Jego wezwanie. Apostoł pokazuje w ten sposób, że Boża obietnica od samego początku miała znacznie szerszy zasięg niż jeden naród, ponieważ już Abraham usłyszał zapowiedź, że w nim będą błogosławione wszystkie narody ziemi. To właśnie przez wiarę w Jezusa Chrystusa również poganie zostają włączeni w błogosławieństwo obiecane Abrahamowi, a obiecany Duch Święty staje się udziałem tych, którzy przyjmują Ewangelię.

Paweł nie przeciwstawia tutaj wiary dobrym uczynkom, jak gdyby człowiek wierzący nie musiał troszczyć się o własne postępowanie, lecz wskazuje na zasadniczą różnicę między przyjęciem zbawienia jako daru a próbą osiągnięcia go własnymi siłami. Prawo objawia Bożą wolę i pomaga rozpoznać grzech, ale samo w sobie nie daje człowiekowi mocy, dzięki której mógłby pokonać niewolę grzechu i osiągnąć usprawiedliwienie. Dlatego Paweł przypomina, że Chrystus wykupił nas z przekleństwa Prawa, przyjmując na siebie śmierć krzyżową, aby błogosławieństwo Abrahama mogło dotrzeć do wszystkich narodów, a ludzie wierzący otrzymali obiecanego Ducha.

Sformułowanie, że Chrystus „stał się za nas przekleństwem”, może brzmieć niezwykle dramatycznie, ale nie oznacza przecież, że Jezus sam stał się grzesznikiem albo przestał być umiłowanym Synem Ojca. Paweł wskazuje raczej na głębię Jego solidarności z człowiekiem, ponieważ bezgrzeszny Chrystus dobrowolnie przyjął śmierć, która w świetle przywołanego przez Apostoła przepisu Prawa była znakiem przekleństwa, aby właśnie przez krzyż otworzyć nam drogę do błogosławieństwa i życia. To, czego człowiek nie potrafił dokonać własną doskonałością, zostało nam ofiarowane dzięki miłości Zbawiciela, który nie pozostawił nas samych wobec konsekwencji grzechu.

Ewangelia pokazuje tę samą rzeczywistość z nieco innej perspektywy, ponieważ Jezus, wyrzucając złego ducha, objawia swoją władzę nad mocami ciemności, a jednocześnie spotyka się z oskarżeniem, że działa mocą Belzebuba. Ludzie, którzy są świadkami wyzwolenia człowieka, zamiast rozpoznać w nim znak Bożego miłosierdzia, próbują przypisać działanie Jezusa samemu złu. Odpowiadając na te zarzuty, Chrystus pokazuje absurd takiego rozumowania, ponieważ królestwo wewnętrznie skłócone nie może się ostać, a następnie wypowiada słowa odsłaniające prawdziwy sens dokonywanych przez Niego znaków: „Jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże”.

Wyrzucenie złego ducha nie jest więc jedynie spektakularnym wydarzeniem ani dowodem nadzwyczajnej mocy Jezusa, lecz znakiem nadejścia królestwa Bożego, w którym człowiek zostaje wyzwolony spod panowania zła i zaproszony do nowej relacji z Bogiem. Jezus przedstawia siebie jako mocniejszego od uzbrojonego mocarza, który dotychczas strzegł swojej własności, ale zostaje pokonany przez kogoś potężniejszego. W tym obrazie możemy rozpoznać fundamentalną prawdę Ewangelii, ponieważ człowiek nie musi samodzielnie pokonywać sił, które go zniewalają, skoro przychodzi Chrystus, który jest mocniejszy od przeciwnika i potrafi przywrócić człowiekowi wolność.

Warto jednak zauważyć, że Jezus nie kończy swojego nauczania na obrazie zwycięstwa nad mocarzem, lecz dodaje przypowieść o duchu nieczystym, który opuszcza człowieka, a następnie wraca i zastaje dawny dom wymieciony oraz przyozdobiony. Problem polega na tym, że dom jest wprawdzie uporządkowany, ale pozostaje pusty, dlatego może ponownie stać się miejscem zamieszkania zła, a stan człowieka okazuje się ostatecznie gorszy niż wcześniej.

Ten obraz stanowi niezwykle ważne ostrzeżenie dla naszego życia duchowego, ponieważ pokazuje, że samo pozbycie się grzechu, uporządkowanie zachowania czy wypracowanie dobrych nawyków nie jest jeszcze pełnią chrześcijańskiej przemiany. Można bowiem zerwać z nałogiem, zrezygnować z destrukcyjnych relacji, wyeliminować złe przyzwyczajenia i zacząć prowadzić życie zgodne z religijnymi zasadami, a jednak nadal pozostawić swoje serce zamknięte na żywą obecność Boga. Człowiek może wówczas zbudować całkiem przyzwoite życie, które z zewnątrz wygląda poprawnie, ale w jego wnętrzu brakuje relacji, która nadaje sens całemu procesowi przemiany.

Właśnie dlatego tak ważne staje się połączenie dzisiejszej Ewangelii z nauczaniem Pawła, ponieważ Apostoł nie mówi jedynie o uwolnieniu od przekleństwa Prawa, ale wskazuje również na cel tego wyzwolenia: „abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha”. Chrystus nie umarł na krzyżu wyłącznie po to, aby usunąć zapis naszych win, lecz aby otworzyć nam dostęp do nowego życia, którego źródłem jest Duch Święty. Można więc powiedzieć, że Jezus nie tylko wyprowadza nas z niewoli, ale również pragnie zamieszkać w naszym sercu i uczynić je miejscem obecności Boga.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie dla naszej codzienności, ponieważ bardzo często koncentrujemy się na tym, czego powinniśmy się pozbyć, z czym zerwać i jakie słabości pokonać, znacznie rzadziej natomiast pytając, czym ma zostać wypełnione miejsce, które dzięki temu powstanie. Jeżeli człowiek rezygnuje z grzechu, ale nie rozwija modlitwy, nie karmi się słowem Bożym, nie korzysta z życia sakramentalnego i nie buduje relacji z Jezusem, może odkryć, że samo moralne uporządkowanie nie daje mu jeszcze siły do trwałego życia w wolności. Nie dlatego, że jego wysiłek był bezwartościowy, lecz dlatego, że wolność chrześcijańska nie polega wyłącznie na panowaniu nad sobą, ale na coraz głębszym uczestnictwie w życiu Chrystusa.

Psalm przypomina nam dzisiaj, że Bóg pozostaje wierny swojemu przymierzu, a Jego dzieła są pełne miłosierdzia i łaski. To właśnie Boża wierność stanowi fundament naszej nadziei, ponieważ zbawienie nie opiera się ostatecznie na naszej zdolności do zachowania wszystkich postanowień, ale na miłości Boga, który nie przestaje wychodzić ku człowiekowi i zapraszać go do życia. Nasza odpowiedź jest oczywiście konieczna, ponieważ łaska nie odbiera nam wolności ani nie zastępuje naszego zaangażowania, lecz uzdalnia nas do współpracy z Bogiem, dzięki której stopniowo uczymy się żyć jako ludzie naprawdę wyzwoleni.

Warto więc dzisiaj zapytać, czy moje chrześcijaństwo polega przede wszystkim na walce z tym, co złe, czy również na świadomym przyjmowaniu Tego, który jest źródłem wszelkiego dobra. Czy staram się jedynie utrzymywać swoje życie w należytym porządku, czy pozwalam, aby Jezus stawał się jego rzeczywistym Panem, a Duch Święty przemieniał moje myślenie, decyzje, relacje i pragnienia? Czy przypadkiem nie próbuję osiągnąć własną siłą tego, co może dokonać się jedynie dzięki łasce, którą Bóg już mi ofiarował?

Dzisiejsze Słowo przypomina nam, że zbawienie nie jest projektem samodoskonalenia, lecz dziełem Chrystusa, który jest mocniejszy od zła i pragnie napełnić nas swoim Duchem. Dlatego nie wystarczy jedynie wyrzucić z życia to, co nas zniewala, ponieważ prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, gdy pozwalamy Jezusowi zająć miejsce, które dotychczas pozostawało puste, i uczymy się żyć nie tylko z dala od grzechu, ale przede wszystkim w bliskości Boga.

 

 

Nie musisz zasługiwać na miłość Boga

Nie musisz zasługiwać na miłość Boga

Czy można przez całe życie służyć Bogu, a jednocześnie nieustannie obawiać się, że robi się zbyt mało, aby zasłużyć na Jego miłość? Paweł przypomina Galatom, że Ducha Świętego otrzymali dzięki wierze, a nie dzięki własnym zasługom, Zachariasz zapowiada służbę Bogu bez trwogi, natomiast Jezus zachęca do wytrwałej modlitwy, która rodzi się z zaufania do dobrego Ojca. Być może potrzebujemy dzisiaj odkryć, że Bóg nie kocha nas dlatego, że Mu służymy, lecz możemy Mu służyć w wolności właśnie dlatego, że nas kocha.

Jeden Ojciec, jedna Ewangelia, jedna rodzina

Jeden Ojciec, jedna Ewangelia, jedna rodzina

Jezus uczy nas mówić do Boga „Ojcze”, a Paweł pokazuje konsekwencje tej modlitwy, przypominając, że w rodzinie Boga nie możemy tworzyć chrześcijan pierwszej i drugiej kategorii. Jedna Ewangelia prowadzi do jednego Ojca, a jeden Ojciec tworzy z bardzo różnych ludzi jedną rodzinę.

Czy Jezus już zmienił Twoje życie?

Czy Jezus już zmienił Twoje życie?

Paweł pozwolił Jezusowi zmienić kierunek swojego życia, a Marta usłyszała, że pośród wielu dobrych spraw można zagubić tę najważniejszą. Spotkanie z Chrystusem zaczyna się naprawdę wtedy, kiedy pozwalamy Mu nie tylko wejść do naszego życia, ale również je przemieniać.

Kategorie