15 maja 2026 Piątek szóstego tygodnia okresu Wielkanocnego, Czytania: (Dz 18, 9-18); (Ps 47 (46), 2-3. 4-5. 6-7); Aklamacja; (J 16, 20-23a);
Dzisiejsze czytania pokazują bardzo ludzkie oblicze Apostoła Pawła. Często patrzymy na niego jak na duchowego „herosa”, człowieka niezniszczalnego, który bez lęku przemierza świat i głosi Ewangelię. Tymczasem sam Jezus musi powiedzieć mu w nocy:
„Przestań się lękać”.
To niezwykle ważne. Paweł — wielki apostoł, świadek Zmartwychwstałego, człowiek cudów i niezwykłej odwagi — także doświadczał zmęczenia, napięcia i lęku. Ewangelizacja nie była dla niego romantyczną przygodą. Była drogą ciągłej niepewności, konfliktów, odrzucenia i ryzyka. A jednak właśnie w tym miejscu Jezus daje mu niezwykłą obietnicę:
„Ja jestem z tobą”.
To jest centrum chrześcijańskiej odwagi. Nie własna siła. Nie charakter. Nie odporność psychiczna. Nie umiejętności retoryczne.
Ale obecność Boga.
„Wiele ludu mam w tym mieście”
To zdanie Jezusa jest bardzo poruszające. Paweł patrzy na Korynt i może widzieć pogaństwo, chaos moralny, obojętność, agresję, zamknięte serca.
A Jezus widzi ludzi, którzy jeszcze do Niego przyjdą. To ogromna lekcja także dla nas. My często patrzymy na świat zniechęceni, zgorszeni, zmęczeni, pełni narzekania.
A Jezus nadal mówi:
„Wiele ludu mam w tym mieście”.
Także dziś. Także w Polsce. Także w Kościele poranionym kryzysami. Także pośród ludzi pogubionych.
Bóg widzi dalej niż my.
Nie każda walka musi być wygrana siłą
Scena przed sądem Galliona jest ciekawa. Żydzi próbują użyć polityki i prawa, aby zatrzymać Ewangelię. Tymczasem Bóg posługuje się nawet pogańskim urzędnikiem, by ochronić Pawła.
To kolejny raz pokazuje Ewangelia nie rozprzestrzenia się tylko ludzką strategią. Bóg potrafi otwierać drzwi, uciszać przeciwników, chronić swoich ludzi, prowadzić historię także przez tych, którzy Go nie znają.
Paweł trwa
Najpiękniejsze jest chyba to, że Paweł: nie ucieka, nie zamyka się, nie obraża na ludzi, nie rezygnuje z misji.
„Pozostał więc i głosił”.
To zdanie jest bardzo proste, ale niezwykle głębokie. Wytrwałość jest jedną z największych cnót ucznia Chrystusa.
Nie spektakularność. Nie emocjonalne uniesienia. Nie chwilowy zapał. Ale codzienne trwanie.
Jezus nie ukrywa prawdy o cierpieniu
W Ewangelii Jezus mówi bardzo realistycznie:
„Wy będziecie płakać i zawodzić”.
Chrześcijaństwo nie jest obietnicą życia bez bólu.
Jezus nie oszukuje uczniów.
Nie mówi „będzie łatwo”, „wszyscy was zrozumieją”, „świat was pokocha”
Wręcz przeciwnie.
Mówi będzie smutek, będzie cierpienie, będzie niezrozumienie.
Ale dodaje coś niezwykle ważnego:
„smutek wasz zamieni się w radość”.
Ból rodzenia nowego życia
Jezus używa obrazu kobiety rodzącej dziecko. To bardzo mocny obraz duchowy. Każde prawdziwe życie rodzi się w bólu, wymaga przejścia, wymaga cierpliwości, wymaga wytrwania.
Tak samo jest z dojrzewaniem wiary. Nie ma zmartwychwstania bez Wielkiego Piątku.
Nie ma owocu bez obumierania. Nie ma głębokiej wiary bez przejścia przez noc.
Radości waszej nikt wam nie odbierze
Świat daje radość chwilową sukces, emocje, uznanie, wygodę.
Ale wszystko to można utracić. Jezus daje inną radość zakorzenioną w relacji z Nim. To radość, która nie zależy od okoliczności, nie kończy się wraz z cierpieniem, nie rozpada się przy kryzysie.
Dlatego męczennicy potrafili śpiewać w więzieniu. Dlatego Paweł wracał po prześladowaniach do głoszenia. Dlatego chrześcijanie mimo bólu nie tracili nadziei. Bo źródło ich pokoju było głębiej niż świat.




