27 maja 2026, Środa VIII tygodnia zwykłego, Czytania: (1 P 1, 18-25); (Ps 147B, 12-13. 14-15. 19-20); Aklamacja (Mk 10, 45); (Mk 10, 32-45);
Jezus idzie do Jerozolimy świadomie. To niezwykle poruszający obraz. Ewangelista Marek zapisuje, że uczniowie byli zdumieni i przestraszeni, a Jezus szedł przed nimi. Nie jest ofiarą wydarzeń. Nie wpada w ręce ludzi przypadkiem. Idzie dobrowolnie ku godzinie swojej ofiary.
Wie, że będzie opluty, ubiczowany, wyśmiany i zabity. A jednak nie zawraca. I właśnie w tym momencie Jakub i Jan proszą o zaszczyty. Chcą miejsc po prawej i lewej stronie. Jak bardzo to ludzkie. Jezus mówi o krzyżu, oni myślą o triumfie. Jezus mówi o ofierze, oni o pozycji. Dlatego Jezus odpowiada pytaniem o kielich.
W Biblii kielich bardzo często oznacza los człowieka. Jezus mówi więc o kielichu cierpienia, posłuszeństwa i oddania życia Ojcu. To kielich Getsemani. Kielich Krwi Nowego Przymierza. Kielich zbawienia.
Święty Piotr pokazuje dziś cenę tego kielicha:
„zostaliście wykupieni nie srebrem ani złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa”.
Nie ideą. Nie filozofią. Nie religijnym systemem. Krwią.
Chrześcijaństwo jest religią Boga, który oddaje życie za człowieka.
Dlatego pytanie staje się bardzo osobiste: czy naprawdę wierzę, że Krew Chrystusa mnie obmywa? Czy pozwalam Jezusowi dotknąć mojego grzechu, mojej historii, mojej winy, mojego wstydu?
Wielu ludzi wierzy w Jezusa, ale ciągle żyje tak, jakby musieli sami siebie odkupić. Jakby nadal trzeba było zasłużyć na miłość Boga własną doskonałością.
A przecież zostaliśmy wykupieni. Krew Chrystusa nie jest symbolem emocjonalnym. Jest ceną naszego życia. Ceną wolności. Ceną synostwa.
I właśnie dlatego Jezus mówi:
„Nie tak będzie między wami”.
Świat buduje wielkość przez dominację. Jezus buduje wielkość przez służbę. Świat chce być ponad innymi. Jezus klęka przed człowiekiem. Świat chce panować. Jezus oddaje życie. Prawdziwa wielkość chrześcijanina rodzi się nie wtedy, gdy inni mu służą, ale wtedy, gdy on zaczyna kochać na wzór Chrystusa. To bardzo trudna droga. Bo oznacza zgodę na kielich. Na oddanie siebie. Na służbę bez szukania chwały.
Ale właśnie tam objawia się prawdziwe życie.




