BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | lip 12, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Słowo nie wraca bezowocnie.

12 lipca 2026. XV niedziela zwykła. Czytania: (Iz 55,10-11); (Ps 65,10-14); (Rz 8,18-23); Aklamacja; (Mt 13,1-23);

Dzisiejsza liturgia prowadzi nas przez trzy obrazy: deszcz, ziemię i ziarno. Wszystkie mówią o tym samym – o skuteczności Boga i o ludzkim sercu. Prorok Izajasz zapewnia:

„Słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne.”

To niezwykła obietnica. Boże słowo nie jest tylko informacją ani religijną inspiracją. Ono ma moc stwarzania, przemiany i realizowania Bożego zamysłu. Tak jak deszcz nie spada bez celu, ale nawadnia, spulchnia i użyźnia ziemię, tak każde słowo Boga niesie w sobie życie. Psalm rozwija ten obraz. To sam Bóg jest Rolnikiem.

„Nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby, spulchniłeś ją deszczami.”

Bóg nie tylko rzuca ziarno. Najpierw przygotowuje glebę. Czasem robi to przez doświadczenia, cierpienie, porażki czy rozczarowania. To, co wydaje się rozbijaniem twardej ziemi naszego życia, często okazuje się przygotowaniem serca na przyjęcie Jego słowa.

Święty Paweł dodaje jeszcze jedną perspektywę. Całe stworzenie wzdycha i oczekuje pełni odkupienia. My również nosimy w sobie „pierwsze dary Ducha” – zadatek wieczności. Już teraz żyjemy nowym życiem, ale jego pełnia dopiero przed nami.

W Ewangelii Jezus tłumaczy przypowieść o siewcy. Zaskakuje to, że problemem nie jest ziarno ani siewca. Problemem jest gleba. To samo słowo pada na wszystkie serca, ale przynosi różne owoce. Jedno serce jest twarde jak droga. Inne płytkie jak skała. Jeszcze inne zagłuszone cierniami trosk, lęków i pogoni za tym, co przemijające. Tylko ziemia żyzna wydaje plon.

Nie przypadkiem Psalm mówi o Bogu, który spulchnia ziemię. Człowiek sam nie potrafi uczynić swojego serca żyznym. Może jednak pozwolić Bogu, aby je nawadniał, oczyszczał i przemieniał.

Może właśnie dlatego Jezus mówi o plonie stokrotnym, sześćdziesięciokrotnym i trzydziestokrotnym. Bóg nie oczekuje od wszystkich identycznych owoców. Oczekuje jedynie serca, które nie zamknie się przed Jego działaniem.

Najważniejsze pytanie tej Ewangelii nie brzmi więc: Ile owocu wydaję?

Ale raczej: Jaką glebą jest dziś moje serce? Czy pozwalam Bogu je użyźniać, czy staje się ono coraz bardziej twarde?

Bo jeśli pozwolimy działać Jego słowu, ono na pewno przyniesie owoc. Nie dlatego, że jesteśmy doskonali. Ale dlatego, że Boże słowo nigdy nie wraca bezowocne.

 

Kategorie