BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | wrz 17, 2026 | Aktualne, Artykuły, Trzeźwym okiem | 0 komentarzy

Homilia kard. Grzegorza Rysia

Homilia kard. Grzegorza Rysia

16 września 2026 r. – spotkanie Mężczyzn Świętego Józefa

Ta wypowiedź Pana Jezusa o ludziach Mu współczesnych, o Jego ziomkach, jest zapisana u świętego Łukasza i także u świętego Mateusza. W obu tych zapisach czytamy właściwie to samo.

Pan Jezus porównuje tych, z którymi się spotyka, do dzieci, które bawią się na rynku, ale bez żadnej konsekwencji. Namawiane do tańca – odmawiają tańca. Namawiane do płaczu – odmawiają płaczu.

I Jezus mówi o swoim pokoleniu ludzi, że Bóg posłał do nich Jana Chrzciciela, człowieka wielkiej ascezy, surowego życia, radykalnego postu. Mówili o nim, że jest wariatem. Żeby tylko nie wziąć na poważnie jego orędzia.

Po Janie przychodzi Jezus, który jest otwarty, jest towarzyski, siada z ludźmi do stołu, szuka z nimi wspólnoty, wchodzi w głębokie relacje, w prawdziwą komunię, także z tymi, którzy są celnikami, grzesznikami, za takich są uważani. To z kolei mówią o Nim: żarłok i pijak.

Nie pójdą za tamtym, bo jest ascetycznym wariatem, i nie pójdą za Tym, bo jest żarłokiem i pijakiem.

Właściwie Boża mądrość jest bezradna, bo niezależnie od sposobu, w jaki zwraca się do ludzi, jest przez nich odrzucona. Są na nią obojętni, nic ich nie rusza. Tak jak te dzieci na rynku nie są poruszone ani do tańca, ani do śpiewu, ani do płaczu. Nic nie jest właściwą propozycją.

To jest w jednym i w drugim tekście, ale samo zakończenie jest inne u świętego Mateusza i u świętego Łukasza.

Ta inność jest godna zauważenia, dlatego że kiedy w Ewangelii pojawia się jakiś zapis szczególnej myśli u ewangelisty, to jest to miejsce, które trzeba bardzo uważnie czytać, bo w tym zamyśle ewangelisty jest ukryte natchnienie. Natchnienie jest w zamyśle pisarza. Te wszystkie miejsca, w których jeden pisarz różni się od innego, gdzie jego zamysł jest trochę inny, wymagają naszej refleksji.

Na czym ta inność polega?

U świętego Mateusza ostatnie zdanie brzmi tak: „Mądrość jest usprawiedliwiona przez swoje czyny”.

Mądrość jest usprawiedliwiona przez swoje czyny.

A u świętego Łukasza to ostatnie zdanie brzmi, że mądrość jest usprawiedliwiona przez swoje dzieci.

Mądrość jest usprawiedliwiona przez swoje dzieci.

Pytanie jest takie: czy jesteście, czy jesteśmy dziećmi mądrości?

Czy tylko spotykamy się z mądrością, być może nawet ją znamy, poznajemy? Poznajemy jakąś wiedzę. Może nawet potrafimy o niej mówić.

Ale pytanie tej Ewangelii to jest pytanie, czy jesteśmy dziećmi mądrości.

To znaczy: czy myśmy się z mądrości urodzili?

Gdybyśmy się rodzili z mądrości, to musiałoby być widać po tym, kim jestem. Nie tylko po tym, co robię.

Właśnie tu jest ta myśl świętego Łukasza. Nie chodzi tylko o czyny.

Dobrze, jak człowieka można poznać po jego czynach. Niewątpliwie to jest dobre, kiedy to, czym człowiek żyje, o czym mówi, nie jest tylko gadaniną. Dobrze jest, jak widać na przykład, że człowiek kocha innego – widać to po jego czynach.

Ale tutaj, w tym zapisie świętego Łukasza, Pan Jezus mówi coś, co jest jeszcze wcześniejsze:

Kim jesteś?

Kim jesteś?

Urodziłeś się z mądrości?

Kim jesteś, a nie: co robisz?

I właśnie: na ile to, kim jesteś, bierze się w tobie z Boga?

Dzieckiem mądrości jest Jezus. Dzieckiem mądrości jest Jan Chrzciciel.

To jest bardzo piękne, że oni są różnymi dziećmi mądrości. Jan jest inny niż Jezus. Jan jest ascetą, tym, który pości, jest surowy. Jezus jest człowiekiem spotkania, radości, otwarcia, dialogu, komunii.

Są różni, ale są dziećmi tej samej mądrości.

Dlatego między nimi nie ma sprzeczności. Dlatego oni są spójni. Przy całej różnorodności stanowią jedność, ponieważ są od tej samej mądrości.

To jest bardzo piękne.

Natomiast ludzie, o których Jezus mówi, tylko poznawali mądrość, ale nigdy się nią nie stali.

Faryzeusze, uczeni w Piśmie bardzo wiele wiedzą. Słuchali Jana i słuchają Jezusa, ale to się w żaden sposób nie przekłada na ich życie. To, co usłyszeli, zostaje w ich życiu wyłącznie teorią.

W żadnej mierze nie urodzili się z tego, co poznają, co słyszą.

W żadnej mierze się nie urodzili.

Kim jesteś?

Na ile się urodziłeś z mądrości? Na ile się urodziłeś ze Słowa Bożego? Kim jesteś?

Jest taka stara zasada chrześcijańska, którą dawniej wyrażano w Kościele po łacinie: operari sequitur esse – działanie wynika z tego, kim jesteś.

Najpierw jest pytanie o to, kim jesteś, z kogo się urodziłeś, na ile się urodziłeś z Boga.

Jesteś człowiekiem? No to bądź nim. Niech to będzie widać w twoich czynach.

Jesteś ojcem? Bądź nim. Niech to będzie widać w twoich czynach.

Najpierw musisz wiedzieć, kim jesteś.

Jesteś chrześcijaninem? To się musi przekładać na twoje działanie.

Jesteś biskupem? To się musi przekładać na twoje postępowanie.

Operari sequitur esse.

Ta Ewangelia dzisiaj pyta: kim jesteś i czy naprawdę urodziłeś się z mądrości, czy urodziłeś się z Boga?

Czyli to, co poznajesz, to, czego się uczysz, to, co odkrywasz jako mądrość, musi cię rodzić do nowego życia. Musi cię rodzić do tego, kim jesteś, a nie tylko przekładać się na to, co rozumiesz, nie tylko na to, co wiesz.

Nie wystarczy wiedzieć. Trzeba się pytać, co ta wiedza robi ze mną, na ile mnie rodzi do życia.

Takie pytanie.

Dzisiaj przez Eucharystię prowadzili nas męczennicy: papież Korneliusz i Cyprian, biskup Kartaginy, którego nazywano papieżem Afryki, jeden z ważniejszych biskupów w dziejach Kościoła.

I liturgia raz po raz mówiła nam o męstwie.

Męstwo to jest ważne słowo także dla mężczyzn, także dla Mężczyzn Świętego Józefa.

Męstwo Cypriana daje bardzo wiele do myślenia.

Kiedy zaczęło się prześladowanie w roku 250, Cyprian uciekł z Kartaginy.

Wielu ludzi zginęło w tym prześladowaniu. Biskup nie zginął, bo uciekł.

Tych, którzy w czasie prześladowania zaparli się wiary, pytał: „Czemuście nie uciekali? Można było uciec”.

Męstwo polega także na tym, że wiesz, kiedy i jak uciec.

Siedem lat później, za kolejnego cesarza, przyszła nowa fala prześladowań. Cyprianowi nie udało się uciec.

Kiedy przyszli go aresztować, a potem prowadzili go na ścięcie, bo był rzymskim obywatelem, zawołał diakona i kazał odliczyć dwanaście dukatów dla kata.

Tak jak wcześniej pokazał męstwo, uciekając, tak potem pokazał męstwo, wychodząc naprzeciw śmierci z absolutną, wspaniałą wolnością.

To nie był człowiek, którego zabito. To był człowiek, który zadysponował własnym życiem.

Zadysponował własnym życiem.

Potrafił je dać.

Bardzo wam tego życzę. Drogim paniom zresztą też, ale większość tego zgromadzenia dzisiaj stanowią mężczyźni, więc:

Drodzy panowie, bądźcie mężni.

To znaczy: nie bądźcie wariatami.

Cyprian nie był wariatem. Cyprian nie był prowokatorem. Cyprian nie szedł do władz rzymskich i nie mówił: „Jestem chrześcijaninem, proszę mnie natychmiast zabić”.

Cyprian, kiedy była możliwość, potrafił uciec, chronić życie.

Ale w sytuacji, kiedy nie było takiej możliwości, był człowiekiem, który z absolutnym pokojem, z absolutną hojnością potrafił zadysponować własną śmiercią.

Ja bym tak chciał.

 

Świadkowie Zmartwychwstałego

Świadkowie Zmartwychwstałego

Paweł nie przedstawia Zmartwychwstania jako symbolu, lecz wymienia ludzi, którzy spotkali żyjącego Chrystusa. Dziś nie możemy ich przesłuchać, ale pozostało ich świadectwo – a pytanie o spotkanie ze Zmartwychwstałym wciąż pozostaje aktualne.

Kategorie