To jedno z bardzo nielicznych miejsc w Ewangelii, w których Jezus nie polemizuje z uczonym w Piśmie, ale go pochwala. Padają słowa zaskakujące: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”.
To ważne, bo często mamy pokusę myślenia, że wiedza religijna oddala od Boga, a studiowanie Pisma prowadzi do zimnego intelektualizmu. Tymczasem ta scena pokazuje coś innego: rozumne zgłębianie Słowa może przybliżać do Królestwa. Uczony w Piśmie dobrze rozumie sedno Prawa – że miłość Boga i bliźniego jest ważniejsza niż wszystkie ofiary i religijne praktyki.
Jezus jednak wskazuje jeszcze głębszy klucz. Najważniejsze przykazanie zaczyna się od słowa: „Słuchaj”.
To nie przypadek. Relacja z Bogiem zaczyna się nie od działania, nie od dyskusji, nie od interpretacji – ale od słuchania.
Można znać Biblię, a nie słyszeć Boga.
Można studiować teologię, a nie spotkać Autora Słowa.
Można analizować tekst, a nie pozwolić, by Słowo przeniknęło serce.
Dlatego Jezus mówi uczonemu: „Niedaleko jesteś…” – ale jeszcze nie w pełni. Bo między rozumieniem a wejściem do Królestwa jest jeszcze jeden krok: miłość, która rodzi się ze słuchania.
Maryja jest tu najlepszym obrazem ucznia. Ewangelia mówi, że „zachowywała te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Słowo w niej nie tylko zabrzmiało – ono zostało.
To może być dla nas pytanie:
Czy słuchamy Słowa Bożego tak, aby w nas zostało?
Czy tylko przez nas przechodzi?
Królestwo Boże zaczyna się tam, gdzie Słowo nie tylko wpada do uszu, ale zapuszcza korzenie w sercu.
– Andrzej Lewek




