22 maja 2026 Piątek siódmego tygodnia okresu Wielkanocnego Czytania: (Dz 25,13-21); (Ps 103,1-2.11-12.19-20); Aklamacja (J 14,26); (J 21,15-19);
Dzisiejsze czytania pokazują dwóch wielkich apostołów — Piotra i Pawła — w bardzo ludzkim momencie ich życia. Nie widzimy herosów bez słabości. Nie widzimy duchowych „superbohaterów”. Widzimy ludzi, których Bóg cierpliwie prowadzi i przygotowuje. I może właśnie dlatego są tak bliscy także nam.
Paweł przed możnymi tego świata
Paweł stoi dziś wobec ludzi władzy: Festusa, Agryppy, rzymskiego systemu prawa, politycznych napięć, religijnych oskarżeń.
A jednak cała ta scena pokazuje coś niezwykłego. Bóg już przygotowuje drogę Ewangelii aż do samego serca imperium. To bardzo ważne.
Czasem wydaje się nam, że jesteśmy zatrzymani, ograniczeni, „uwięzieni” przez sytuacje życia, zablokowani przez przeciwności.
Tymczasem Bóg potrafi właśnie przez trudności otwierać nowe drogi. Paweł nie planował pewnie, że jako więzień będzie świadczył o Jezusie przed elitami świata. Ale właśnie tak działa Bóg.
„Jezus, o którym Paweł twierdzi, że żyje”
To zdanie Festusa brzmi niemal ironicznie, ale trafia w samo centrum chrześcijaństwa.
Cały spór dotyczy:
„jakiegoś zmarłego Jezusa, o którym Paweł twierdzi, że żyje”.
Właśnie na tym wszystko się opiera. Chrześcijaństwo nie jest tylko moralnością, filozofią, religijną tradycją, systemem wartości.
Chrześcijaństwo jest spotkaniem z żyjącym Jezusem. I właśnie dlatego Paweł jest gotów cierpieć, być więzionym, ryzykować życie, iść aż do Rzymu.
Bo spotkał Zmartwychwstałego.
Piotr i pytanie o miłość
Jeszcze bardziej poruszająca jest scena nad Jeziorem Tyberiadzkim.
Jezus nie pyta Piotra: „Czy jesteś wystarczająco mocny?” „Czy jesteś bezbłędny?” „Czy już nigdy Mnie nie zdradzisz?”
Pyta:
„Czy miłujesz Mnie?”
To niezwykle ważne. Bo fundamentem chrześcijańskiego przywództwa nie jest perfekcja. Nie jest siła charakteru. Nie jest duchowa bezbłędność.
Fundamentem jest miłość do Jezusa.
Jezus wykorzystuje zranienie Piotra
Trzykrotne pytanie Jezusa nie jest przypadkowe. Piotr trzy razy zaparł się Jezusa. I teraz trzy razy może wyznać miłość.
Jezus nie udaje, że zdrady nie było. Ale też nie przekreśla Piotra. Przeciwnie — właśnie jego wybiera na pasterza.
To niezwykle ważna prawda: Bóg nie działa mimo naszej historii. On często działa właśnie przez nią.
Nasze porażki, upadki, słabości, zranienia…
…mogą stać się miejscem dojrzewania do prawdziwej pokory i miłości.
„Paś owce moje”
Dopiero po pytaniu o miłość Jezus powierza Piotrowi owce. Najpierw relacja. Potem misja. To bardzo ważne także dziś.
Nie da się autentycznie prowadzić ludzi do Boga bez życia z Jezusem.
Nie wystarczy wiedza, funkcja, aktywność, religijna skuteczność.
Kościół najbardziej potrzebuje ludzi, którzy naprawdę kochają Jezusa.
Bóg używa ludzi nieidealnych
To jeden z najpiękniejszych motywów dzisiejszych czytań.
Paweł — dawny prześladowca.
Piotr — człowiek, który się zaparł.
A jednak właśnie ich Bóg wybiera. Nie dlatego, że są idealni. Ale dlatego, że pozwolili się prowadzić. To wielka nadzieja także dla nas.
Bóg nie szuka ludzi perfekcyjnych. Szuka ludzi gotowych powiedzieć:
„Pójdę za Tobą”.
„Pójdź za Mną”
To ostatnie słowa Jezusa w dzisiejszej Ewangelii. Nie obietnica łatwego życia. Nie gwarancja sukcesu. Nie bezpieczeństwo.
Zaproszenie do drogi. I Jezus jasno pokazuje Piotrowi ta droga będzie prowadziła również przez cierpienie.
A jednak właśnie tam Piotr uwielbi Boga.
Czy pozwolę Bogu użyć mojej słabości?
To chyba najważniejsze pytanie dzisiejszych czytań.
Bo często chcemy oddać Bogu nasze mocne strony, sukcesy, kompetencje, kontrolę.
A najbardziej boimy się oddać swoje rany, lęki, upadki, historię zdrad, własną kruchość.
Tymczasem właśnie tam bardzo często zaczyna działać łaska.




