BOŻY MĘŻCZYZNA W XXI WIEKU

utworzone przez | cze 22, 2026 | Artykuły, KOMENTARZE | 0 komentarzy

Najpierw belka, potem drzazga

22 czerwca 2026. Poniedziałek XII tygodnia zwykłego. Czytania: (2 Krl 17,5-8.13-15a.18); (Ps 60,3-5.12-14); Aklamacja (Hbr 4,12); (Mt 7,1-5);

Dzisiejsze czytania są bardzo wymagające, ponieważ dotykają dwóch rzeczy, których współczesny człowiek nie lubi słuchać: konsekwencji niewierności i konieczności nawrócenia siebie, zanim zaczniemy naprawiać innych. Pierwsze czytanie opisuje jeden z najbardziej dramatycznych momentów historii Izraela. Samaria upada, lud zostaje uprowadzony do niewoli, a autor natchniony nie pozostawia wątpliwości co do przyczyny:

„Stało się tak, bo Izraelici zgrzeszyli przeciwko Panu”.

To trudny tekst. Szczególnie dla nas, którzy znamy Boga objawionego w Jezusie Chrystusie jako Ojca bogatego w miłosierdzie. Jednak miłosierdzie nie oznacza obojętności wobec zła. Przez dziesięciolecia Bóg posyłał proroków. Upominał. Ostrzegał. Wzywał do powrotu. Nie odrzucił Izraela po pierwszym grzechu ani po setnym. Problemem nie była pojedyncza słabość, ale uporczywa niewierność i odmowa nawrócenia.

To ważne również dla nas. Żyjemy w czasach, gdy często podkreśla się Boże miłosierdzie, czasem zapominając, że miłosierdzie nie znosi prawdy. Bóg jest miłosierny właśnie dlatego, że traktuje nas poważnie. Wzywa do wierności, do nawrócenia, do życia zgodnego z Jego wolą. Nie chodzi o Boga, który szuka okazji do ukarania człowieka. Chodzi o Boga, który wie, że każda niewierność niszczy przede wszystkim nas samych. Psalm odpowiada na tę sytuację niezwykłym wyznaniem:

„Dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy”.

To zdanie jest kluczowe. Nie mówi: „Dokonamy ich własną siłą”. Nie mówi: „Pokonamy wszystkich dzięki naszej mądrości”. Źródłem zwycięstwa pozostaje Bóg. Także w życiu duchowym największym przeciwnikiem nie są inni ludzie. Są nim grzech, pycha, egoizm, niewierność i fałszywe bożki, które próbują zająć miejsce Boga. Dlatego Ewangelia prowadzi nas do wnętrza naszego serca.

Jezus nie mówi, że mamy przestać rozróżniać dobro od zła. Nie mówi również, że wszystko jest względne. Wręcz przeciwnie. Mówi o bardzo konkretnym problemie: o człowieku, który chce poprawiać innych, nie zajmując się sobą.

„Czemu widzisz drzazgę w oku brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?”

To jedno z najbardziej przenikliwych zdań Ewangelii. Paradoks polega na tym, że cudza drzazga często przeszkadza nam bardziej niż własna belka. Do własnych wad przywykliśmy. Potrafimy je usprawiedliwić, wytłumaczyć okolicznościami, charakterem czy historią życia. Natomiast błędy innych widzimy natychmiast i bardzo wyraźnie.
Dlatego Jezus nie mówi: „Nie pomagaj bratu”. Mówi:

„Najpierw wyrzuć belkę ze swojego oka”.

Dopiero wtedy będziesz mógł naprawdę pomóc.

To bardzo ważna zasada uczniostwa. Brat nie jest przede wszystkim problemem do naprawienia. Jest lustrem, w którym często Bóg pokazuje mi moje własne słabości. Podobnie działa dobra relacja formacyjna, kierownictwo duchowe czy coaching koleżeński. Drugi człowiek pomaga mi zobaczyć rzeczy, których sam już nie dostrzegam. Nie po to, by mnie osądzić, ale po to, bym mógł wzrastać.

W tym sensie Ewangelia nie jest wezwaniem do obojętności wobec zła. Jest wezwaniem do pokory. Najpierw pozwól, aby Słowo osądziło twoje serce. Najpierw pozwól Bogu usunąć twoją belkę. Najpierw stań w prawdzie o sobie. Wtedy spojrzysz na brata nie z pozycji sędziego, ale z pozycji człowieka, który sam doświadczył miłosierdzia. I właśnie wtedy pomoc staje się możliwa. Bo chrześcijanin nie jest człowiekiem, który nie widzi grzechu. Jest człowiekiem, który najpierw pozwolił Bogu rozprawić się z własnym grzechem. A wtedy spełniają się słowa psalmu:

„Dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy”.

Nie dlatego, że jesteśmy lepsi od innych, ale dlatego, że pozwoliliśmy Bogu zwyciężyć najpierw w naszym własnym sercu.

Kategorie