Na początku chciałbym powiedzieć, że w naszej pracy z mężczyznami nieustannie wracamy do jednego pragnienia: chcemy być mężczyznami odważnymi i wiernymi. Wiara i lęk bardzo często idą obok siebie. Wiele razy człowiek wierzący musi podejmować decyzje właśnie tam, gdzie pojawia się niepewność, napięcie albo obawa.
W świecie zachodnim wielu mężczyzn patrzy dziś na Kościół i doświadcza zniechęcenia. Widzą, że w życiu Kościoła częściej obecne są kobiety niż mężczyźni. Widzą też kryzysy, słabości i problemy wewnątrz wspólnoty Kościoła. To wszystko może rodzić pytanie: do jakiego Kościoła należymy? Czy jest w nim jeszcze miejsce dla mocnych, odpowiedzialnych, duchowo dojrzałych mężczyzn?
Trzeba jednak powiedzieć jasno: problemem nie są kobiety. Problemem jesteśmy my, mężczyźni. To my musimy wrócić do Kościoła. To my musimy na nowo podjąć swoje powołanie. To my musimy prowadzić nasze rodziny do Boga jako duchowe głowy rodzin.
Nie będziemy jednak w stanie tego zrobić, jeśli nie nauczymy się słyszeć Boga na modlitwie.
1. Mężczyzna musi uczyć się słuchać Boga
Nie wystarczy tylko modlić się słowami. Musimy uczyć się słuchać. A kiedy już usłyszymy, co Bóg do nas mówi, musimy być gotowi być Mu posłuszni.
Większość z nas nie usłyszy Boga w sposób zewnętrzny, fizyczny, jak głos słyszany uszami. Ale Bóg cały czas mówi do człowieka. Duch Boży mówi do naszego ducha. Nasz duch porusza nasz umysł. Czasem odbieramy to jako własną myśl, wewnętrzne przynaglenie, światło, intuicję, rozeznanie. A jednak może to być sposób, w jaki Bóg prowadzi nas od środka.
Potrzeba do tego wiary. Trzeba uwierzyć, że Bóg naprawdę mówi. Trzeba też uczyć się rozpoznawać Jego głos i odróżniać go od własnych lęków, emocji czy pragnień.
2. Mężczyzna musi codziennie rozważać Słowo Boże
Drugą rzeczą jest codzienna medytacja nad Słowem Bożym.
Wielu katolików załamuje się pod presją życia, ponieważ nie zna Słowa Bożego. Wielu rodziców skarży się, że ich dzieci przestały chodzić do kościoła, że żyją bez sakramentu małżeństwa, że oddaliły się od wiary. To powoduje ból i odbiera nadzieję.
Ale bardzo często tracimy nadzieję dlatego, że nie wiemy, co mówi Pismo Święte.
W Księdze Przysłów znajdujemy obietnicę, że Bóg troszczy się o dzieci ludzi sprawiedliwych. Dlatego musimy być mocnymi mężczyznami, wierzyć Słowu Bożemu i cierpliwie czekać, aż Pan doprowadzi swoje dzieło do końca.
Jeśli ktoś mówi: „Nie czytam Biblii, bo jej nie rozumiem”, to nie jest dobra wymówka. Trzeba czytać Biblię po to, żeby zacząć ją rozumieć. Rozumienie przychodzi przez wierność, przez powtarzanie, przez codzienne karmienie się Słowem.
3. Mężczyzna musi iść w wierze, nawet gdy nie widzi jasno
Trzeci punkt jest taki: musimy nauczyć się iść tam, gdzie nie wszystko jest jasne.
Życie wiary nie polega na tym, że zawsze wszystko rozumiemy. Nie zawsze widzimy sens wydarzeń. Nie zawsze znamy rozwiązanie. Nie zawsze mamy pewność, co będzie dalej.
Ale mamy ufać Bogu niezależnie od okoliczności.
Prawdziwy mężczyzna ufa Panu. Nie tylko wtedy, gdy wszystko idzie dobrze. Nie tylko wtedy, gdy ma kontrolę. Ale także wtedy, gdy droga prowadzi przez ciemność, konflikt, oczekiwanie i niepewność.
4. Mężczyzna musi być gotowy na konflikt
Czwarta sprawa: musimy być gotowi znosić konflikt.
Pomyślmy o Noem. Jak musiał się czuć, kiedy Bóg powiedział mu: „Zbuduj arkę”, chociaż jeszcze nie padał deszcz? Jak wyglądały jego relacje z sąsiadami? Co mogli o nim mówić? Jak mogli go wyśmiewać?
A jednak Noe był posłuszny Bogu.
Co by się stało, gdyby nie był posłuszny? Co by się stało z jego rodziną?
Mężczyzna Boży musi liczyć się z tym, że posłuszeństwo Bogu czasem wywołuje niezrozumienie. Czasem prowadzi do napięcia. Czasem sprawia, że inni patrzą na nas jak na ludzi dziwnych, przesadzających albo idących pod prąd.
Ale naszym zadaniem nie jest za wszelką cenę unikać konfliktu. Naszym zadaniem jest być wiernym Bogu.
5. Mężczyzna musi uczyć się posłuszeństwa
Piąty punkt: musimy nauczyć się posłuszeństwa.
Posłuszeństwo Bogu wyraża się również w gotowości uznania właściwej władzy i odpowiedzialności tu, na ziemi. W Liście do Efezjan czytamy: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom”. Dalej słyszymy wezwanie do posłuszeństwa wobec tych, którym powierzono odpowiedzialność. W Liście do Hebrajczyków jest napisane: „Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli”.
Katolik nie może budować swojej duchowości na buncie, samowoli i nieustannym podważaniu autorytetu. Oczywiście posłuszeństwo musi być rozumne i zakorzenione w Bogu, ale bez ducha posłuszeństwa nie ma dojrzałości.
Mężczyzna, który nie umie być posłuszny, zwykle nie umie też dobrze prowadzić innych.
6. Mężczyzna zostawia konsekwencje Bogu
Kolejna rzecz: zostaw konsekwencje Bogu.
Przegrywają tylko ci, którzy rezygnują. W posłudze mężczyzn na całym świecie widzimy często ten sam schemat: mężczyźni zaczynają, zapalają się, są obecni przez jakiś czas, a potem odchodzą, rezygnują, poddają się.
Ale prawdziwi mężczyźni się nie poddają.
Nie zawsze widzimy owoce od razu. Nie zawsze nasze zaangażowanie przynosi szybkie efekty. Nie zawsze ludzie reagują tak, jak byśmy chcieli. Ale naszym zadaniem jest być wiernym, a konsekwencje zostawić Bogu.
7. Mężczyzna przyjmuje Boże wychowanie
Jeśli chcemy nauczyć się posłuszeństwa, musimy być gotowi przyjąć Boże wychowanie.
Jeśli Bóg nas nie koryguje, będziemy ciągle powtarzać te same błędy. Będziemy wciąż wracać do tych samych schematów, tych samych grzechów, tych samych słabości.
Dlatego powinniśmy dziękować Bogu za to, że nas prowadzi, napomina i wychowuje. To jest znak Jego miłości. Bóg nie zostawia nas samych. Nie pozwala nam trwać w błędzie bez końca. Pokazuje kierunek, czasem przez trudne doświadczenia, ale zawsze z miłością.
Prawdziwy mężczyzna jest zbudowany z moralnej siły. Nie chodzi tylko o siłę fizyczną, charakter czy temperament. Chodzi o wewnętrzny kręgosłup. O zdolność wybierania dobra. O wierność. O uczciwość. O odpowiedzialność. O wytrwałość.
8. Bóg daje nagrodę
Bóg daje także nagrody już w tym życiu.
Nagrodą dla ojca może być widok dzieci, które dobrze wzrastają. Które radzą sobie w szkole. Które opuszczają dom i żyją dobrze, odpowiedzialnie, uczciwie. Nagrodą są także wnuki, które możemy kochać, cieszyć się nimi, a czasem nawet trochę je rozpieszczać.
Ale najważniejsza nagroda jest na końcu.
Chcemy usłyszeć od Pana: „Dobrze, sługo dobry i wierny. Wejdź do radości twego Pana”.
Bycie świętym mężczyzną nie jest łatwym życiem. Ale spójrzmy na świat. Sportowcy, zawodowcy, liderzy, politycy — jeśli chcą coś osiągnąć, muszą ciężko pracować. Wielkie rzeczy wymagają wysiłku.
Tak samo jest w życiu duchowym.
Nie jest łatwo być prawdziwym mężczyzną. Nie jest łatwo być wiernym. Nie jest łatwo się nie poddawać. Ale warto.
Bądźcie mocni w Panu.
Pytania i odpowiedzi
Jak przyciągnąć młodych mężczyzn do Mężczyzn Świętego Józefa?
Jedną z pierwszych rzeczy, które trzeba zrobić, jest powierzenie młodszym mężczyznom realnej odpowiedzialności.
Ja sam, z racji wieku, nie prowadzę już spotkań w Stanach Zjednoczonych. Zawsze staram się, żeby robili to młodsi mężczyźni. Kiedy mówię „młodsi”, mam na myśli mężczyzn około czterdziestki albo młodszych, jeśli to możliwe.
Starsi mężczyźni są potrzebni jako doradcy, jako ci, którzy wspierają, towarzyszą i pomagają rozeznawać. Ale większość mówienia, prowadzenia, a nawet nauczania, powinni stopniowo przejmować młodsi. Jeśli młodzi mężczyźni mają przyjść, muszą zobaczyć, że to jest również ich przestrzeń, ich odpowiedzialność i ich misja.
Jaką rolę pełnią małe grupy, uczniostwo i ewangelizacja jeden na jeden?
W mojej parafii pracujemy w małych grupach. Nazywamy je „pods”. To są grupy po trzech, czterech mężczyzn, którzy spotykają się regularnie. Z naszego doświadczenia wynika, że właśnie tam dokonuje się największy wzrost duchowy.
Duże spotkania są ważne. Nauczanie jest ważne. Ale prawdziwe pytania, prawdziwa szczerość i prawdziwa przemiana często dzieją się dopiero w małej grupie.
Trzeba jednak zadbać o to, aby takie grupy nie zostały całkowicie same. Od czasu do czasu powinni być przy nich starsi, dojrzalsi i mądrzejsi mężczyźni, którzy pomogą odpowiedzieć na trudniejsze pytania. Bez tego grupa może czasem pójść w niewłaściwym kierunku albo wejść w złą teologię.
Trzeba więc dać mężczyznom przestrzeń do pytań i odpowiedzi, ale równocześnie zapewnić im mądre towarzyszenie.
Jak wygląda sprawa mentoringu i kierownictwa duchowego?
Problem polega na tym, że nie mamy wystarczająco wielu mężczyzn dobrze przygotowanych do roli mentorów, coachów czy kierowników duchowych.
Możemy prowadzić dobre, przyjacielskie rozmowy. Możemy się wspierać. Ale jeśli mówimy o głębszym, długofalowym prowadzeniu duchowym, potrzeba ludzi dobrze uformowanych.
W Stanach Zjednoczonych mamy uczelnię, która przygotowuje osoby do kierownictwa duchowego. To jest bardzo potrzebne: mężczyźni powinni zdobywać dobre przygotowanie i kompetencje w tym obszarze.
Ostatecznie jednak dobry lider musi mieć także zdrowy rozsądek. Potrzebujemy mężczyzn wierzących, dojrzałych, pokornych i praktycznych. Takich, którzy potrafią słuchać, rozeznawać i prowadzić innych bez udawania, że mają odpowiedź na wszystko.
Jak budować atmosferę pytań?
Bardzo zachęcam liderów, aby byli otwarci na pytania.
Wielu mężczyzn boi się pytać. Boją się, że wyjdą na głupich. Boją się, że zadadzą „złe” albo „naiwne” pytanie. Dlatego trzeba stale zachęcać ich do tego, żeby pytali.
Na spotkaniach powinna być taka atmosfera, w której każde szczere pytanie jest mile widziane. Mężczyźni mają wiele pytań, ale często noszą je w sobie, bo nie chcą się odsłonić.
Dobra wspólnota męska to miejsce, gdzie mężczyzna może zadać pytanie bez lęku, że zostanie wyśmiany albo oceniony.
Najważniejsze myśli wystąpienia
- Prawdziwy mężczyzna słucha Boga.
- Prawdziwy mężczyzna zna Słowo Boże i karmi się nim codziennie.
- Prawdziwy mężczyzna idzie w wierze także wtedy, gdy nie wszystko widzi jasno.
- Prawdziwy mężczyzna nie ucieka przed konfliktem, jeśli wymaga go posłuszeństwo Bogu.
- Prawdziwy mężczyzna uczy się posłuszeństwa.
- Prawdziwy mężczyzna nie rezygnuje.
- Prawdziwy mężczyzna przyjmuje Boże wychowanie.
- Prawdziwy mężczyzna ma moralny kręgosłup.
- Prawdziwy mężczyzna prowadzi rodzinę do Boga.
- Prawdziwy mężczyzna zostawia owoce i konsekwencje Bogu.
- I najkrócej: prawdziwi mężczyźni się nie poddają.




