26 czerwca 2026, Piątek XII tygodnia zwykłego. Czytania: (2 Krl 25, 1-12); (Ps 137 (136), 1-2. 3. 4-5. 6); Aklamacja (Mt 8, 17); (Mt 8, 1-4);
To jedno z najtrudniejszych pytań Biblii. Upadek Jerozolimy i zburzenie świątyni budzą naturalny sprzeciw. Czy Bóg naprawdę chciał tej tragedii? Czy był jej sprawcą?
Pełnia Objawienia prowadzi nas do głębszego rozumienia. Bóg jest sprawiedliwy, ale przede wszystkim jest Miłością i Miłosierdziem. Wielokrotnie ostrzega, posyła proroków, wzywa do nawrócenia i cierpliwie czeka. Dopiero gdy człowiek uporczywie odrzuca Jego drogi, doświadcza konsekwencji własnych wyborów. Można więc powiedzieć, że Bóg czasem dopuszcza karę, ponieważ szanuje ludzką wolność, a jeszcze trafniej: pozwala człowiekowi doświadczyć owoców jego decyzji.
Izrael nie został opuszczony nagle. Najpierw odrzucono Prawo, potem proroków, wreszcie samego Boga. Babilon stał się nie tyle kapryśną karą, ile dramatycznym owocem wieloletniej niewierności. A jednak nawet pośród ruin rozbrzmiewa nadzieja. Psalm nad rzekami Babilonu nie jest pieśnią rozpaczy, lecz pamięci:
„Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica”.
Bóg oczyszcza, aby ocalić.
„Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”
Na tym tle Ewangelia ukazuje zupełnie inne oblicze Boga. Nie Boga, który oddala się od nieczystego. Nie Boga, który chroni własną świętość przed ludzką słabością. Lecz Boga, który wyciąga rękę i dotyka trędowatego. To gest absolutnie rewolucyjny.
Trąd oznaczał wykluczenie religijne, społeczne i rodzinne. Dotknięcie trędowatego czyniło człowieka rytualnie nieczystym. A Jezus czyni coś odwrotnego: Nie On staje się nieczysty. To człowiek staje się czysty.
„Chcę, bądź oczyszczony!”
Tak wygląda serce Boga.
Sekret mesjański
Jezus zaraz dodaje:
„Uważaj, nie mów o tym nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”.
To klasyczny przykład tzw. sekretu mesjańskiego. Jezus nie chce być postrzegany wyłącznie jako cudotwórca. Jego misją nie jest wzbudzenie sensacji, lecz objawienie drogi zbawienia prowadzącej przez krzyż. Jednocześnie poleca uzdrowionemu wypełnić Prawo Mojżeszowe. Nie odrzuca Prawa, lecz je wypełnia i nadaje mu pełny sens. Kapłani mieli stać się świadkami cudu mesjańskiego. To był znak, że oto spełniają się zapowiedzi proroków.
Jezus bierze na siebie nasze słabości
Aklamacja prowadzi nas do sedna:
„Jezus wziął na siebie nasze słabości i dźwigał nasze choroby”.
To największa odpowiedź Boga na dramat ludzkiego cierpienia. Nie stoi z daleka. Nie tłumaczy cierpienia abstrakcyjnymi teoriami. Wchodzi w nie. Bierze je na siebie. Na krzyżu doświadcza opuszczenia, odrzucenia, niesprawiedliwości i śmierci.
Dlatego chrześcijanin nie wierzy w Boga, który jedynie wymierza sprawiedliwość. Wierzy w Boga, który sam ponosi konsekwencje ludzkiego grzechu, aby człowieka ocalić. I dlatego nawet pośród ruin Jerozolimy oraz osobistych niewoli możemy powtarzać za trędowatym:
„Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”.
Bo odpowiedź Chrystusa niezmiennie brzmi:
„Chcę. Bądź oczyszczony.”




